《Wspaniałe Stulecie: Ogień i Lód》Mahidevran
Advertisement
"Jestem cierpliwa i jestem pewna, że moja cierpliwość zostanie nagrodzona."
Zima powoli ustępowała wiośnie, Sułtanka Mahidevran uśmiechała się wracając z wakfu, a pięknolica naprzeciwko niej również uniosła do góry kąciki ust.
- Dziękuję, że zabrałaś mnie ze sobą pani. - rzekła z radością Iskenderiye. - Poddani byli bardzo wdzięczni za naszą pomoc.
- Trzeba pomagać tym, co potrzebują naszej pomocy. - odparła Sułtanka poważnie, ale wciąż się uśmiechając.
- Ludzie nie tylko wychwalali Ciebie, lecz również Księcia, są bardzo zadowoleni z jego zarządzania.
- Mustafa bardzo przykłada się do swoich obowiązków, ludność to docenia i zauważa.
- Niech Allah wam wynagrodzi pani. Modlę się o zdrowie twoje, Księcia i Orhana. - dodała.
Sułtanka Mahdievran przytaknęła, powoli zbliżali się do pałacu. Wizyta w wakfie nie zajęła kobietom zbyt długo, ale rozdały potrzebującym jedzenie, ciepłe okrycia oraz pieniądze. Zimne dni zdarzały się rzadziej, ale czasami zimniejszy wiatr zawiał i trzeba było opatulić się peleryną czy płaszczem.
- Mam nadzieję, że mój wnuk ma się dobrze. - zagaiła Gülbahar.
- Oczywiście pani, pilnuję, aby niczego mu nie brakowało, dzisiaj miał lekcje z hodżą, więc nie mogłam go zabrać razem z nami.
- Cieszę się, że tak bardzo przykładasz się do jego wychowania, a i Mustafie się to bardzo podoba.
- Orhan jest moim oczkiem w głowie, nie pozwolę, aby włos z głowy mu spadł.
Wkrótce powóz zajechał przed pałac, a służba otworzyła drzwiczki i pomogła wyjść Sułtankom na zewnątrz. W drodze do środka jeszcze gawędziły o rzeczach pospolitych, Iskenderiye skierowała się do swoich komant ze służbą, kiedy Elif kalfa podeszła do swojej pani.
- Sułtanko, mam nadzieję, że wizyta w wakfie się udała.
- Udała się, w haremie wszystko dobrze? Nic się nie działo pod moją nieobecność?
- Nie pani, niewolnice zachowywały się przyzwoicie, część z nich skończyła lekcje, a druga część swoje obowiązki.
Wzrok Wiosennej Róży powędrował ku izbie, którą zajmowały odaliski. Różnorodne piękności przechadzały się po sali, ciemnowłose, jasnowłose, śniade, bladolice czy niektóre z dalszych zakątków świata.
- Doskonale, a co z İyem? Czy dzisiaj też wygadywała niestworzone rzeczy?
- Ostatnia falaka chyba dała jej wiele do namysłu, gdyż rzadko opuszcza komnatę faworyt.
Usta Mahidevran rozciągnęły się w lekkim uśmiechu, po czym Sułtanka udała się do swoich komnat. Spędziła trochę czasu w hamamie, kiedy go opuściła służące pomogły się jej ubrać w ciemnofioletową suknię. Sułtanka wybrała pasującą ametystową kolię oraz ozdobę do włosów. W komnacie czekał już posiłek, Elif kalfa podejrzewała, że Gülbahar będzie głodna po powrocie z wakfu.
- Czy jeszcze czegoś Ci potrzeba pani?
- Poniformuj Iskenderiye oraz Atike, że pragnę z nimi zjeść wieczorny posiłek oraz chcę zobaczyć wnuki.
- Oczywiście.
- Czy przyszedł może list od mej ukochanej córki? Niepokoję się, gdyż ostatnio napisała tydzień temu, a musimy powoli zbierać się do stolicy.
- Na razie nic nie przyszło Sułtanko, ale z tego co pamiętam, Sułtanka Raziye powinna być w Amasyi za trzy dni. W ostatnim liście wszakże napisała, że jej zdrowie znacznie się polepszyło.
-
Inşallah Elif, prawda jest, że bardzo mnie wystraszyła tym przeziębieniem.
- Niech Allah da, żeby to było jednorazowe.
Po tych słowach Sułtanka zaczęła jeść, przy okazji rozmyślając o bieżących sprawach. Sułtan wszystkich wezwał do stolicy, zapewne by podjąć decyzje dotyczące wyprawy wojennej. Mahidevan głęboko wierzyła i pragnęła, aby to Mustafa został Namiestnikiem. Byłaby to doskonała okazja do pokazania, że jest godnym następcą Sułtana i mieliby Hürrem na oku, nie mogłaby wyrzadzić mu żadnej krzywdy na wojnie ani intrygować podczas jego obecności w Topkapı. Mahidevran nie miała wątpliwości, że ta ruska pluskwa posunie się do wszystkiego, aby się ich pozbyć, czego dowodziła nieszczęśliwa śmierć Rümeysy oraz nienarodzonego dziecka w zamachu na Mustafę. Po tym incydencie jej syn bardzo się zmienił. Sucho oświadczył, że dość już błędów i pobłażania wrogom. Rüstem Pasza i Hürrem muszą ponieść konsekwencje swoich działań.
Advertisement
***
Książę Mustafa siedział w swojej komnacie zajmując się sprawami prowincji. Chciał dopiąć wszystko na ostatni guzik przed wyjazdem. Już polecił Yahyi zająć się najpilniejszymi sprawami, a Jastrząbowi przygotowanie się powoli do drogi. Kiedy do środka wszedł strażnik uniósł wzrok znad biurka.
- Książę, Sułtanka Mahidevran czeka na zewnątrz, wpuścić ją?
- Tak, już i tak powoli kończę.
Mustafa uśmiechnął się i powstał, a do środka wkroczyla jego matka.
- Valide, jak wizyta w wakfie? Mam nadzieję, że wszystko przebiegło po twojej myśli. - ujął jej dłoń, ucałował i przyłożył do czoła.
- Przebiegła doskonale, a poddani są bardzo wdzięczni za pomoc.
- Zima była ciężka i sroga, ale powoli nastaje wiosna. - rzekł Mustafa z uśmiechem.
- Dokłanie, dni są troszkę cieplejsze, ale na pewno dłuższe. Jak przygotowania do wyjazdu? Dzisiaj poinformuję twoje konkubiny o wszystkim.
- Doskonale valide. Czekamy tylko na przyjazd Raziye oraz oficjalny list ze stolicy. Ja właśnie domykam ostatnie sprawy w prowincji.
- Jestem lekko zmartwiona, że nie napisała jeszcze listu, powinna już wracać. - westchnęła Sułtanka.
- Moja siostra na pewno ma się dobrze i jest już w drodze do nas. - rzekł Mustafa bez cienia zawahania w głosie.
- Inşallah wkrótce jej powóz zajedzie do bram pałacu.
Matka i syn dyskutowali jeszcze o sprawach, które trzeba załatwić przed wyjazdem oraz czego będą mogli spodziewać się w stolicy. Książę bardzo chciał objąć funkcję Namiestnika pod nieobecność Sułtana tego świata, jednak był w razie czego przygotowany do wyruszenia na wojnę. Mahidevran przestrzegła go, że Hürrem i Rüstem na pewno będa próbowali napsuć mu znowu krwi, jednak tym razem Mustafa nie miał zamiaru pozostać biernym, ponadto dopilnował, aby nie podpaść ojcu. Jastrzą i Yaha czuwali oraz odebrali liczne wiadomości ze stolic od jego sprzymierzeńców. Tym razem nic ich nie zaskoczy.
***
Służba powoli kończyła ustawianie półmisków z wykwintnymi potrawami na niski stoliczek, zjawily się konkubiny Mustafy z dziećmi. Mahidevran dbała, aby jej wnuki miały wszystko, czego potrzebowały, jednak jej ingerencja była rzadka, gdyż Iskenderiye i Atike dbały o szkraby oraz pozwalały się im spotykać, co bardzo podobało się Sułtance i Księciu. Mustaga miał dobre kontakty z przyrodnim rodzeństwem, więc życzył sobie, aby jego dzieci również miały ze sobą dobrą relację. Orhan i Ismihan byli bardzo zżyci, chociaż dzieliło ich wychowanie i wiek. Młody Książę często domagał się wizyt u swojej siostry, a Ismihan lubiła przyglądać się jak jej brat uczy się u hodży i walczy drewnianym mieczem. Również ich matki wzajemnie się szanowały, co było bardzo ważne, chociaż Iskdenderiye miała o wiele wyższą pozycję.
Nie obawiała się, że Atike będzie próbowała zabrać jej uwagę Księcia, gdyż jasnowłosa gościła w jego alkowie tylko raz i Allah pobłogosławił ją dzieckiem, więcej razy Mustafy nie odwiedziła, a nawet nie próbowała. Mahidevran nie życzyła sobie, aby pod ich dachem wyrosła druga Hürrem, więc nie pozwalała zbytnio, aby Mustafa wywyższył jedną konkubinę ponad wszystkie.
- Sułtanko. - konkubiny pokłoniły się nisko, a wnuczęta ucałowały jej dłoń.
- Siadajcie, służba już skończyła przygotowywać strawę. - Wiosenna Róża uśmiechnęła się szeroko.
Pogawędka przy posiłku zaczęła się od rzeczy codziennych i prostych, była ona przerywana zabawnymi komentarzami Orhana i Ismihan. Kobiety uśmiechały się za każdym razem słysząc głosy dzieci. Po skończonym posiłku podano deser ku uciesze najmłodszych.
- Hatun pokaż dzieciom drewniane figurki, które kazałam przynieść. - poleciła Mahidevran, a twarzyczki Orhana i Atike od razu się rozjaśniły.
Hatun zabrała dzieci na drugi koniec komnaty, gdzie zostały rozłożone zabawki wykonane z drewna, aby kobiety mogły w spokoju porozmawiać.
- Dziękuję Ci pani, że tak bardzo dbasz o wnuki. Niech Allah Ci to wynagrodzi po stokroć. - rzekła Atike z uśmiechem obserwując córkę.
- Moim wnukom nie może niczego zabraknąć, jednak jestem bardzo rada z waszego zajmowania się nimi. - rzekła starsza Sułtanka szczerze.
Advertisement
- Dziękujemy Ci za wszystkie prezenty i troski. - dodała Iskenderiye.
- Nie kazałam wam tu przyjść jednak bez powodu. Mustafa na pewno wspominał, że wkrótce wybieramy się do stolicy.
- Oczywiście Sułtanko, poprosiłam Musę Çelebiego, aby towarzyszył nam, żeby Orhan nie musiał przerywać nauki, albo żebyśmy nie musieli szukać kogoś nowego w stolicy. - rzekła Matka małego Księcia.
- Dobrze zrobiłaś, jeśli mu odpowiada nauczyciel, nie powinien go zmieniać na czas wyjazdu. - Mahidevran skinęła głową. - Jednak chciałam was przestrzec jak i powiadomić. Podczas pobytu w Tokpapı nie możemy pozwolić sobie na żaden błąd, czy potknięcie. Jak wiecie Sułtanka Hürrem i Wielki Wezyr zrobią wszystko, aby umniejszyć mego syna w oczach Sułtana, pod żadnym pozorem nie możemy do tego dopuścić.
- Oczywiście Sułtanko, nie przyniesiemy Mustafie powodu do wstydu. - rzekła Atike z najwyższą powagą.
- Nie ufajcie nikomu ze stolicy, a szczególnie Mihrimah - córce tej ruskiej żmii. Na pewno będzie próbowała odgrywać rolę kochającej siostry i ciotki.
- Wybacz mą ciekawość pani, jednak co z Sułtanką Raziye? Czy już wyzdrowiała i dołączy do nas w stolicy? - zapytała uważnie Iskenderiye.
- Moja córka powinna wkrótce do nas dołączyć, z ostatniego listu wynikało, że czuje się już lepiej. - rzekła Mahidevran z lekkim uśmiechem.
- Inşallah pani, Ismihan pytała ostatnio o ciotkę, bardzo za nią tęskni. - oznajmiła Atike spoglądając w stronę córki.
- Orhan tak samo, codziennie wypytuje o zdrowie ciotki.
- W stolicy możemy ufać tylko Sułtance Fatmie i Gülfem hatun. - dodała Gülbahar poważnie. - Obecne będą również konkubiny synów Hürrem, nie życzę sobie, abyście wdawały się z nimi w jakiekolwiek poważniejsze dyskusje. Mustafa może i kocha swoje przyrodnie rodzeństwo, jednak nigdy nic nie wiadomo.
- Oczywiście pani, nie zawiedziemy Cię.
Mahidevran skinęła głową zadowolona z zachowania kobiet oraz ich słów. Zawsze starannie wybierała odaliski dla swojego syna i nie pozwalała na żadne wybryki. Reszta posiłku minęła w miłej atmosferze.
Sułtanka Mahidevran przechadzała się po pałacu rozmawiając z Fidan kalfą o przygotowaniach do wyjazdu. Pozostało jeszcze kilka rzeczy do spakowania oraz zakończnie. Kiedy zbliżyły się do haremu, podeszła do nich hatun.
- Sułtanko, przed chwilą dostaliśmy wiadomość, powóz Sułtanki Raziye jest już blisko bram. - rzekła niewiasta kłaniąc się z szacunkiem.
- Doskonale. - na twarzy Wiosennej Róży pojawił się szeroki uśmiech. - Udam się do ogrodu, aby powitać moją córkę.
Od razu skierowała się do wyjścia, a za nią podążyły służące. Sułtanka bardzo się ucieszyła na przyjazd swej latorośli. Wkrótce na ścieżynie prowadzącej do pałacu pojawiła się córka Sułtana Sülejmana ze służbą, która towarzyszyła jej oraz ağami, którzy nieśli rzeczy Sułtanki.
- Valide! - rzekła prawie podbiegając do niej oraz ujmując jej dłoń i całując.
- Moja piękna córko. - uśmiechnęła się Mahidevran i zamknęła ją w matczynych objęciach.
Wszyscy ukłonili się Sułtankom, które zaczynały zmierzać powoli do pałacu. Wkrótcy wszyscy podążyli za nimi.
- Jak Ci minęła podróż? Jak się czujesz, lepiej? - dopytywała Gülbahar.
- Czuję się o niebo lepiej, a medyk stwierdził, że choroba przeminęła. Nie było czasu na wysłanie listu, więc czym prędzej spakowałam się i ruszyłam w drogę. - wyjaśniła Raziye z uśmiechem.
- U nas już też wszystko jest gotowe czekamy tylko na Ciebie oraz rozkaz Mustafy. - rzekła Mahidevran.
- Dostałam list od ojca i czym prędzej pospieszyłam do was. - dodała młodsza Sułtanka.
Przez całą drogę do pałacu rozprawiały o zbliżającym sie wyjeździe, wojnie oraz pobycie w Edirne. Kiedy były już blisko haremu spotkały je miła niespodzianka. Na siostrę Mustafy czekała Iskenderiye i Atike z dziećmi. Ich twarzyczki rozjaśniły uśmiechy, kiedy dostrzegły ciotkę.
- Destur! Mahidevran Sultan ve Raziye Sultan hazretleri!
Wszyscy pokłonili się, także dziewczęta z haremu ustawione w rządku. Córka Sułtana Sülejmana uśmiechnęła się serdecznie, bardzo kochała te dwa małe szkraby. Ismihan od razu podbiegła do niej z dziecięcą wesołością.
- Ciociu, ciociu!
- Jak się ma moja piękna Sułtanka? - zapytała Raziye delikatnie chwytając za rękę dziewczynkę, która zaczęła z zapartym tchem opowiadać jej wszystko.
- Dzięki trosce Sułtanki Mahidevran niczego nam nie brakuje. - rzekła Atike zgodnie z prawdą.
- A ja dużo trenuję mieczem, aby w przyszłości zabijać niewiernych i was bronić! - rzekł z mocą Orhan.
- Na pewno będziesz odważnym i mężnym Księciem. - dodała siostra Mustafy zbliżając się do konkubin.
- Inşallah jesteś znowu tu z nami Sułtanko. - rzekła Iskenderiye z powagą.
- Każę przygotować hamam oraz posiłek, na pewno musisz być bardzo zmęczona po podróży. - dodała Fidan kalfa.
- Oczywiście, jednak najpierw pragnę spotkać się z moim bratem. - oznajmiła Raziye ze skinieniem głowy. - Jutro zjemy wspólnie śniadanie, jeśli pozwolisz Valide. - dodała.
- Nie widzę przeciwwskazań, teraz musisz wypocząć i coś zjeść. - zgodziła się Mahidevran z uśmiechem.
Konkubiny zabrały dzieci, a Fidan poszła wszystko przygotować według życzenia Sułtanek, które udały się do komnat Księcia Mustafy. Przed komnatą jak zwykle stał szambelan Yahia, który głęboko się ukłonił na ich widok.
- Inşallah Sułtanko wróciłaś do zdrowia.
- Tak, czuję się o wiele lepiej, czy mój brat jest u siebie? - zapytała Raziye z delikatnym uśmiechem.
- Tak pani, już otrzymał wieści o waszym przyjeździe.
Strażnicy otworzyli drzwi i Sułtanki weszły do pokoju. Mustafa oderwał wzrok od jakiegoś pisma, które właśnie trzymał w dłoni, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Raziye moja piękna siostro. - po chwili zamknął ją w mocnym, braterskim uścisku. - Nawet nie wiesz jak się cieszę, widząc Cię w dobrym zdrowiu.
- Bracie, bardzo się za Tobą stęskniłam.
Odwzajemniła uścisk, a Mahidevran mimowolnie uśmiechnęła się słysząc słowa swoich latorośli. Niczego tak bardzo nie pragnęła jak szczęscia dla swoich dzieci i wnuków. Niestety wrogowie czaili się za każdym rogiem oraz otaczali ich ze wszytskich stron. Nie mogli sobie pozwolić na żaden błąd czy potknięcie.
- Ja też za Tobą tęskniłem oraz martwiłem się. Teraz już jest wszystko dobrze.
- Wkrótce przygotowania do wyjazdu się skończą i będziemy tylko czekać na twój rozkaz Mustafa. - rzekła Mahidevran.
- Wyruszymy wtedy, kiedy będziemy gotowi. - skinął głową z powagą.
- Nie mogę się doczekać mojego powrotu do stolicy, tak dawnk tam nie byłam. - uśmiechnęła się Raziye.
- Będziemy mogli spotkać się z rodziną oraz poznamy decyzje ojca.
- Inşallah.
- Znowu jesteś tu z nami i nie mogę nacieszyć się twoją obecnością. Zjedzmy jutro wspólny posiłek. - rzekł Mustafa spoglądając na siostrę i matkę.
- To samo zaproponowałam Iskenderiye i Atike. Orhan i Ismihan bardzo się ucieszyli na mój powrót.
- W takim razie wszyscy razem zasiądziemy do wspólnego posiłku, to dobra okazja przed wyjazdem. - Książę zdecydował.
Właśnie tego pragnęła Mahidevran, żeby wszelkie smutki ich opuściły, a jedyny syn i córka mogli być szczęśliwi, żeby otaczały ich dzieci oraz modlitwy poddanych. Jednak takie chwile gościły w dynastii tylko na chwilę, ale były przechowywane w sercach niczym najdroższe kamienie w skarbcach.
Hejka wszystkim!
Oddaję w wasze ręce rozdział o Mahidevran. Przede wszystkim chciałam pokazać troskę jaką przejawia o Mustafę oraz jak bardzo kocha swoje wnuki, mam nadzieję, że mi się to udało ^^
Następnym i ostatnim rozdziałem "pokazywującym" będzie rozdział o Sułtanie.
Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze, nowy rok szkolny/sesja wasm nie straszna :D
Advertisement
- In Serial27 Chapters
Palus Somni
It is the final days after the end of the world and you only have one month left before the last sanctuary erupts into chaos. There's a dead body hanging from a tree and cadaverous giants watch you sleep at night. The end is already here, you just don't know it yet. Now rated in the top 3% of all novels on Royal Road! Palus Somni (‘Marsh of Sleep’) is a worldbuilding webnovel about what happens when your God forsakes you. Inspired by gothic horror and mingled with British myth and folklore, join the Alucinari nuns as they struggle with day-to-day life after the world has ended. Every night when the sun sets the monstrous Gol, colossal beings with too many teeth, awaken and roam the marshlands. Only those with a faithful heart will be spared. Young acolyte Wille has never seen the walls fail, but when a fellow nun is murdered within their sanctum the very safety of the monastery is thrown into question. Did the Gol find a way to breach their defences, or is there a human traitor amongst them? The answer lies both far in the past and deep beneath the earth, through the maze of ancient catacombs. With a cast of over thirty different characters, watch as your friends and enemies spiral into inevitable madness at the hands of a callous and unforgiving world. Discover the secrets of Palus Somni through letters, diary entries and notes found scattered across the monastery. Uncover the mystery of the grotesque giants that stalk the night and bring your challenge to the Gods themselves. Each character has their own handmade pixel art, and every update includes a music recommendation for a dark atmospheric dungeon synth album that you can listen to while you read. Slice of life meets cosmic abomination: Palus Somni is a collection of intertwining stories, some chapters are stand-alone tales while others feed into the overarching narrative. It is an exploration into a community, and rather than focusing on any one character the story meanders through the convent, exposing the hopes and fears of its inhabitants. Story updates every full moon.
8 60 - In Serial21 Chapters
Sword of Ending [German]
Disclaimer: German Version (!) - for the english version: https://www.royalroad.com/fiction/19997/sword-of-ending-english. This version is also not proofread and of lesser quality. It serves mostly as a template for translation. Release Date will be once a week at least. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Ollowyn’s Leben begann nicht wie jedes andere. Geboren mit schlohweißem Haar wurde er gemäß alter Traditionen als Neugeborenes im Wald ausgesetzt. Dem Willen der Götter überlassen wartete das hilflose Kind auf den Tod. Doch die Götter zeigten Erbarmen. Ein Wolfswelpe, kaum älter als einige Tage, stolperte verirrt über Ollowyn. Halb erfroren und tief müde kauerte es sich an seinen warmen Körper. Als es nur Stunden später von seiner Mutter gefunden wurde, roch Ollowyn bereits wie einer der ihren. Adoptiert und umsorgt wuchs Ollowyn unter Wölfen auf. Er lernte nach den Regeln des Rudels zu leben, und kämpfte stets darum zu überleben. Mit den Jahren wurde er stärker als seine Brüder und Schwestern, jagte mit anderen Mitteln. Doch trotz tiefer Liebe für seine Familie, stellte er mehr und mehr fest anders zu sein. Er besaß kein Fell, keine Klauen und so sehr er es auch versuchte, seine Reißzähne würden nie Beute schlagen. Was machte ihn anders? Der Drang nach Antworten wuchs mit jedem Tag, bis er im Alter von sieben Jahren schließlich aufbrach um Antworten zu suchen. Doch nach tagelanger Suche und durchdringenden Hunger brach er schließlich auf einer Straße zusammen...
8 81 - In Serial14 Chapters
I Totally Don't Have Anger Problems!
Discontinued 7/11/2020 Sorry if anyone was hoping for more updates. It seems I'm losing interest in the character as time goes on - not sure if that's due to miscalculated character development direction or just a limited amount to express in the first place. If I do any writing projects in the future, I'll make sure the premise has a lot of room for long-term, interesting, development before posting anything. Thanks to everyone who gave feedback! I’m Talia Shimada, and my life just got a lot more complicated. One moment I was just doing some regular investigation of an interesting boy from my senior year in high school, and then suddenly, everything went wrong and I was stranded in another world in the middle of nowhere. It’s not my fault he left a clear line of sight to his house keys where they could be photographed and replicated on a 3D printer! Now I’m stuck in the middle of a giant forest with all these annoying creatures that keep attacking me until I SMASH THEM INTO PIECES AND STOMP ON THEIR REMAINS, surviving off of raw meat and, well, other kinds of raw meat. What, am I supposed to know which plants are edible in some far-away wilderness on another PLANET!? This is a planet right? It has to be! What did I do to deserve this? At least that class I got is useful. Now, when something doesn’t do what it’s supposed to, I can keep smashing it until it CAN’T BE A PROBLEM ANY MORE BECAUSE IT’S NOT ABLE TO DO ANYTHING AT ALL! If anyone else tries to get in the way of my plans, I’ll just PICK UP THEIR PUNY BODIES AND THROW THEM ASIDE and watch them sail away, never to trouble me again, because I am DONE having people mess with my life and not being able to do anything about it! From now on, anyone who tries will get to briefly realize their error as I SMASH THEM INTO PASTE BECAUSE THEY PICKED A FIGHT WITH THE WRONG WOMAN! I totally don’t have anger problems! Updates Sundays and Wednesdays, occassionaly Fridays
8 112 - In Serial31 Chapters
Eternal Teacher
A man is pulled from the road to heaven by the gods of another world.With the knowledge of his long life what will he do to this young world
8 252 - In Serial31 Chapters
Battlesquire Book I - First Blood
There was nothing Jess craved more than the rush of battle, having trained for endless hours in mastering all the weapons of war. She would do anything to prove herself worthy, anything to be granted the rights and privileges of every knight who fought for the Crown. Anything not to be relegated to the status of simpering handmaiden, a wallflower at court whose only purpose was to be meek and demure for the pleasure of arrogant men she despised. When a certain professor of etiquette makes it clear that she would see Jess broken and humbled, forced to submit to a lady's proper role, Jess will do whatever she must to escape that fate. Even if it means blackening her dagger for king and country, learning what it truly means to be a Squire of War. (Warning: Though it starts off gently - sex, graphic violence, heroism, and betrayal are all part of the story.)
8 212 - In Serial14 Chapters
The Day We Meet is The Day I Leave (Mini Series)
នាងជាអ្នកដែលមានថាមពលពិសេសនាងអាចសម្រេចបំណងប្រាថ្នា3យ៉ាងឲ្យមនុស្សម្នាក់បាន ប៉ុន្តែមិនមែនគ្រប់គ្នាសុទ្ធតែមានសំណាងអាចទទួលបានឱកាសពិសេសនេះទេ។ ភារកិច្ចចុងក្រោយគឺស្ថិតនៅក្នុងប្រទេសកូរ៉េខាងត្បូង ហើយអ្នកដែលមានសំណាងម្នាក់នោះគឺJeon Jungkook!![Slow update]I'm a new writer so don't mind my writing😊💖
8 151

