《Wspaniałe Stulecie: Ogień i Lód》Hürrem
Advertisement
"Jestem ogniem, który spali moich wrogów."
Służące delikatnie rozsunęły zasłony w komnacie Sułtanki Matki, przez okna wpadło wczesne światło słońca, a świeże powietrze omiotło delikatnie komnatę. Rudowłosa zamrugała powoli, budząc się niespiesznie. Wkrótce usiadła na łożu przeciągając się lekko. Od razu służące przystąpiły z jedwabnym szlafrokiem i wodą w misie, aby mogła umyć twarz. Na dzisiaj wybrała szmaragdową suknię idealnie pasującą do pierścienia podarowanego jej przed laty przez ukochanego. Włosy zostały splecione w długi warkocz, który przełożyła przez ramię, a na czole osiadła bogata tiara. Sułtanka usiadła na rozległym siedzisku w komnacie, a służące podały kawę i śnaidanie. Spojrzała zamyślona przez okno, pogoda była dzisiaj względnie spokojna, napadało trochę śniegu, cieniutka warstwa puchu przykryła ziemię, był to piękny widok i zawsze przypominał kobiecie o jej rodzinnych stronach.
Nadchodzące tygodnie miały być decydujące dla przyszłości jej, synów i Imperium. Sułtan jeszcze oficjalnie nie ogłosił przygotowań do wyprawy, na razie wszystko było wykonywane w tajemnicy i miało charakter przedwczesny. Dzięki Mihrimah dowiedziała się, że jej ukochany chce, aby Selim i Bajazyd na wojnie znaleźli pojednanie. Miało to swoje plusy, może rzeczywiście praca bezpośrednio pod jursdykcją Sułtana sprawi, że znajdą znowu wpólny język? Może zasłużą się na wojne i zyskają w oczach ojca? Jednak co wtedy z Mustafą ich największym rywalem i zagrożeniem? Wtedy na pewno zostałby w stolicy i pełnił rolę Namiestnika Sułtana. Sułtanka uważała, że jest jeden z najgorszych dla nich scenariuszy, kto wie co uczynią janczarzy, którzy bezgranicznie go wielbili? Albo nie daj Boże coś stanie się Sülejmanowi na wyprawie? Wtedy będzie miał tron podany jak na tacy, a wtedy dla nich będzie jedynie jedwabny sznur i śmierć. Dla niej i jej synów najlepiej by było, jeśli Mustafa zostałby w prowincji, a Bajazyd Namiestnikem, a Selim wyjechałby na wojnę u boku Sułtana. Już poczyniła kroki, aby delikatnie zasugerować takie rozwiązanie Padyszachowi. Rüstem czynił wszystko, aby zwrócić delikatnie Sułtanowi na to uwagę, a Mihrimah czyniła to podczas ich spotkań.
Sümbul ağa przystśpił do swojej pani i ukłonił się delikatnie.
- Moja Sułtanko, przyszła wiadomość z pałacyku Sułtanki Mihrimah, chce spędzić z Tobą czas i zjeść popołudniowy posiłek.
- Oczywiście, jednak zazwyczaj odwiedz mnie rano, najczęściej kiedy Rüstem przyjeżdża do Topkapı. - rzekła z lekkim zaskoczeniem.
- Niestety tylko takie wieści kazała przekazać nasz Sułtanka.
Hürrem pokiwała głową i wzięła do rąk filiżankę z kawą, po czym upiła łyk. W jej komnacie było ciepło, wszakże nie można było pozwolić, aby Haseki Sultan zmarzła, czy przeziębiła się. Do środka weszła Fahriye hatun i ukłoniła się nisko.
- Sułtanko, Sułtanka Fatma kazała przekazać, że wkrótce się u Ciebie zjawi. Niestety nie podała powodu tejże wizyty.
Rudowłosa kobieta zmarszczyła brwi. Siostra jej ukochanego przyjechała dokładnie tydzień temu i jej zachowanie nie przysporzyło jej do tej pory żadnych kłopotów. Z tego co było jej wiadomo, często przechadzała się po pałacowych korytarzach wspominając dzieciństwo, złożyła kilka krótkich wizyt Sułtanowi, dwa razy rozmawiała z Çihangirem a resztę czasu spędzała na spacerach, czy to komnacie. Chociaż od pewnego czasu pogoda znowu bywała zmienna, raz świeciło słońce i było cieplej, raz padał śnieg i najbardziej narzekała na to jej wnuczka Ayşe. Mała Sułtanka marudziła, że nie mogła wyjść na spacer i troskała się, że piękne kwiaty w ogrodzie się przeziębią. Dlatego też Sułtan polecił ratować ogrodnikom wszystkie piękne pąki, co zrobili z najwyższą dokładnością.
- Każ szybciutko przynieść więcej przysmaków i kawy, może będzie chciała coś zjeść? Przecież jest wczesna godzina.
Fahriye ukłoniła się i opuściła komnatę, aby wykonać rozkaz, wkrótce służba dołożyła świeże przysmaki i przyniosła dzbanuszek kawy. Nie trzeba było długo czekać, gdyż Fatma wkrótce zjawiła się z niezliczoną ilością służby i belami materiału. Hürrem dostrzegła też pałacowe krawcowe, aż uniosła wysoko brwi.
Advertisement
- Miłego poranka Sułtanko, a cóż to się dzieje?
- I wzajemnie Hürrem, a postanowiłam trochę rozweselić dzisiejszy dzień, szkoda że nie ma Mihrimah i Ayşe dla nich na pewno też by coś się znalazło.
- Mihrimah będzie tutaj po południu, przed chwilą przyszła wiadomość.
- W takim razie na pewno będziemy w stanie odłożyć dla niej coś pięknego.
Fatma wykonała gest dłonią i służba poczęła pokazywać piękne i miękkie w dotyku materiały, przykuwały one wzrok i były godne członkin dynastii.
- Kazałam sprowadzić najpiękniejsze tkaniny z różnych stron świata, uważam iż każda kobieta powinna sobie czasami dogodzić. - wyjaśnila Fatma przysiadając na siedzisku obok rudowłosej Sułtanki. - Podarowałam również kilka tkanin niewolnicom z haremu, nież też mają trochę szczęścia.
- To prawda co o tobie mówią Pani, gdzie się nie znajdziesz przynosisz radość i beztroskość. - oznajmiła Hürrem z szerokim uśmiechem.
Doprawdy nie spodziewała się takiego gestu ze strony Sułtanki, posiadała wiele pięknych sukien, jednak nie mogła odmówić Fatmie gustu i znajomości strojów. Przez ponad godzinę dyskutowały o ubiorach, kolorach a nawet o biżuterii. Wszystkie wskazówki zostały przekazane służbie i krawcowym, wszakże zbliżała się wiosna i przydałoby się mieć kilka nowych pięknych sukien na cieplejsze dni.
- Jak Mihrimah przyjedzie, niech też mnie odwiedzi, odłożyłam dla niej piękne i jasne barwy, które na pewno podkreślą jej urodę.
- Nie omieszkam i dziękuję za twoją miłą niespodziankę i wizytę.
- Nic nie kobiet jak wspólne cele i pogawędki o rzeczach nam przyjemnych. - rozpromieniła się po czym opuściła komnatę.
Sümbül ağa spojrzał się pytająco na swoją panią, ona wzruszyła ramionami.
- Fatma jest taka jak opowiadali, ale nie możemy tracić czujności. - oznajmiła poważnym tonem.
***
Wielka Sułtanka niedawno skończyła jeść posiłek, a słońce właśnie zawszło za horyzont. Sułtana nie było w pałacu, Lokman ağa przekazał, że dzisiaj wybrał się do korpusu janczarów, aby dokonać wstępnych inspekcji przez zbliżającą się wyprawą wojenną. Zapewne dlatego Mihrimah chciała odwiedzić ja później - Rüstem pewnie udał się do korpusu ze Sułtanem. Teraz czytała listy Korkuta i Lali Paszów, którzy czuwali nad jej synami w prowincjach. Mieli w tajemnicy przed Książętami informowac ją o ich poczynaniach, ponadto dzięki Lokmanowi, każdy list zanim trafił do Sułtana przechodził do jej rąk. Dzięki temu trzymała ręku na pulsie w wielu sprawach. Ponadto Nurbanu, którą wybrała na nałożnicę dla swojego syna miała doskonały wpływ na rudowłosego, który poważnie zabrał się za sprawy w prowincji i ograniczył picie wina.
- Moja Sułanko, Sułtanka Mihrimah czeka. - oznajmila Fahryie.
- Wpuść ją, już skończyłam.
Kalfa skinęła głową, po czym do środka weszła córka rudowłosej.
- Moja piękna córko, widzę że nie zabrałaś ze sobą Ayşe?
- Nie chciałam, gdyż nie wiem jak późno wrócę. Będzie nadrabiała lekcje z hodżą.
- Usiądź moja piękna, musimy porozmawiać.
Pani Słońca i Księżyca usiadła obok rodzicielki, ciekawie na nia spoglądając.
- Zostało nam coraz mniej czasu, nie możemy pozwolić, aby Sułtanowi głęboko weszło w myśl, że Mustafa zostanie w stolicy, któryś z twoich braci musi zostać Namiestnikiem. - oznajmiła z lekkim westchnieniem.
- Wiem matko, jednak robię wszystko, aby zwrócić nań jego uwagę na to. Może decyzja ojca ma w sobie głębsze znaczenie? Jeśli Selim i Bajazyd pogodzą się na wyprawie i wykażą, wtedy zyskają wiele w jego oczach, a Mustafa niekoniecznie musi dobrze zarządzać państwem. - odparła Mihrimah powoli.
- Oraz niekoniecznie Selim i Bajazyd musza się pogodzić. - zauważyła.
- Jak przyjadą porozmawiaj z nimi matko, ja też będę przy ty obecna, najlepiej aby Çihangir też był. Wtedy na pewno uda się nam na nich wpłynąć, nie odważą się sprzeciwić twojej woli.
Advertisement
- Żeby to było takie proste w ten sposób na nich wpłynąć.
- Jeśli Sułtan nie zmieni decyzji, nie pozostanie nam inne wyjście. Poza tym warto im oznajmić czego ojciec sobie życzy, przecież oboje chcą zyskać w jego oczach.
Matka i córka rozpawiały jeszcze o przyszłości, o tym co mogą zrobić, aby wszystko poszło po ich myśli. Jednak powoli zbliżał się wieczór i Mihrimah musiała zbierać się do córki i do męża.
- Wstąp jeszcze do Sułtanki Fatmy, na pewno się ucieszy z wizyty, wspominała, że odłożyła dla Ciebie piękne tkaniny. - dodała na koniec Hürrem.
- Zrobię tak Valide, chociaż jestem lekko zaskoczona jej zachowaniem. Nie myślałam, że będzie zajmować się tylko przyjemnościami, wydawało mi się, że będzie chciała nam zaszkodzić.
- Nie możemy tracić czujności, jak sobie Sułtanka Fatma chce kupować coraz to nowsze suknie i spędzać czas tylko na wesołych rzeczach nie mam nic przeciwko, dopóki to nam nie zagraża.
Po tych słowach Mihrimah pożegnała się z matką aby na chwilę odwiedzić ciotkę, a potem wrócić do pałacyku i do córki. Hürrem uporządkowała listy, które przychodziły z prowincji jej synów i udała się, aby spotkać się z najmłodszą latoroślą - Çihangirem. Ostatnio cały czas przesiadywał w komnacie zajęty to sztuką, to nauką. Była z niego dumna, Sülejman zawsze chwalił jego mądrość i wrażliwość na dzieła artystów.
Kiedy weszła do jego komnaty pierwsze w oczy rzuciły się jej wieże z książek które stały na biurku Księcia, który przy nim siedział, ale tomiszcze prawie całkowicie go zakrywały.
- Miłego poranka Valide. - rozpromienił się i odłożył pióro i pergamin.
- Mój dzielny lwie. - rzekła z uśmiechem siadając obok i dając mu znak aby, nie wstawał. - Nad czym tak zawzięcie pracujesz?
- Zapisywałem spostrzeżenia wielkich podróżników, których dzieła przeczytałem. Chciałem trochę odświeżyć tą wiedzę i spisać wszystko co pamiętam. Wszakże Sułtan ma wyruszyć na wojnę, kto wie może moje zapiski się na coś przydadzą. - oznajmił z dumą oraz ostrożnie zmniejszył wieże, kładąc książki na bok, aby swobodnie rozmawiać z rodzicielką.
- To bardzo mądry pomysł, Padyszach i Paszowie na pewno będą tym zainteresowani. Mam nadzieję, że się nie przepracowujesz.
- Oczywiście że nie, stosuję się do zaleceń medyków. Wszakże pogoda nas cały czas zaskakuje tydzien temu przechadzałem się z Ayşe po ogrodzie, oglądając wczesne kwiaty, a teraz wszystko przykrył śnieg. - rzekł wyglądając przez okno.
- Nie doskwiera Ci samotność? Możesz mnie w każdej chwili odwiedzić, a i Sułtan też pewnie znajdzie trochę czasu, wiesz jak uwielbia wasze rozmowy.
- Jak widzisz matko na razie jestem zajęty, jednak z radością spotkam się z Mihrimah, następnym razem, gdy będzie w pałacu. Z wizytą u ojca poczekam, aż mój mały projekt zostanie ukończony.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę, jednak Sułtanka widziała zapał najmłodszego syna do pracy, więc obiecała, że wkrótce zjedzą wspólny posiłek i opuściła jego komnatę, a Książę zabrał się z pasją do pracy. Na korytarze, w drodze do jej lokum, napotkała sługę, który ukłonił się jej z szacunkiem.
- Sułtanko, Padyszach pragnie zjeść z Tobą wieczerzę w słutańskich apartamentach.
Rudowłosa kobieta uśmiechnęła się szeroko i poczuła, że serce zaczęło bić szybciej. Było to niezmienne przez te wszystkie lata przebywania w pałacu. Kazała przekazać, że przyjdzie niedługo po zachodzie słońca, powoli dzień wydłużał się, robiło się cieplej.
***
Sułtanka kierowała się złotą drogą, jak wielokrotnie w przeszłości, a Fahriye i Sümbül dotrzymywali jej towarzystwa, równocześnie słuchając jej rozkazów.
- Jutro zajmę się księgami haremowym, dłużej nie może to czekać, chciałabym również wybrać się do mojego wakfu, dawno tam nie byłam.
- Oczywiście Pani, wszystko przygotuję oraz dopilnuję spraw haremowych, aby nie zeszło nam długo. - odparła Fahriye.
- Doskonale.
Po tych słowach stanęła przed strażnikami, a Lokman ağa od razu wpuścił ją do środka. Sułtan już czekał z stoliczkiem pełnym lekkich posiłków, aby nie pobudzać żołądka nocą.
- Sülejman. - ukłoniła się, a mężczyzna uśmiechnął się szeroko.
- Moja piękna różo. - rzekł wskazując, aby usiadła obok.
Kiedy tylko to uczyniła, delikatnie zamknął jej dłoń w swoich i spojrzał na nią z miłością.
- Jak Ci minął dzień? - zapytał ze szczerą ciekawością.
- Mogę rzec, iż na pewno byłam zajęta, Sułtanka Fatma i Mihrimah dotrzymały mi towarzystwa przez chwilę, więc nie mogę narzekać na jego brak.
- Moja siostra zawsze była prędka do wszystkiego i entuzjastyczna, może być to uciążliwe z początku, jednak mogę zapewnić, że ma dobre intencje.
- Przywiozła dla nas oraz niewolnic przepiękne tkaniny, jestem jej bardzo wdzięczna, ma dobry gust.
- Cieszę się, że się dogadujecie. - rzekł uśmiechając się.
Wkrótce pomieszczenie wypełniły odgłosy sztućców i niezoobowiązującej rozmowy. Kochankowie odpowiadali ostatnie wydarzenia z ich dni oraz jak spędzali czas. Sułtan omijał tematy państwowe oraz takie, które nie powinny zajmować głowy Sułtanki.
- Zauważyłem, że Çihangir rzadziej opuszcza swoje komnaty, powiedz czyżby gorzej się poczuł?
- Nasz lew od pewnego czasu pracuje nad pewnym projektem. Nie będę zdradzać co to takiego, ale na pewno będziesz z niego dumny, a jego praca wydaje mi się że będzie bardzo użyteczna. - wyjaśniła Hürrem z dumą.
- Nie doskwiera mu samotność?
- Na razie jak wspomniał chce ów projekt dokończyć, ostatnio spędzał dużo czasu z Ayşe, która wprost uwielbia wujka.
- W takim razie, nie mogę się doczekać, aż dowiem cóż to za praca. - dodał władca z uśmiechem. - Trzeba tylko pilnować, aby się nie przepracowywał.
- Allah mi świadkiem, że cały czas Sümbül ağa nad tym czuwa, Ciebie też się to tyczy mój drogi. - Hürrem zmierzyła ukochanego surowym wzrokiem.
- Przygotowania do wyprawy wojennej wymagają dużo pracy. Nie mogę siedzieć i nic nie robić, kiedy moi mężowie stanu pracują w pocie czoła. Jednak jak na razie wszystko idzie w dobrą stronę. Janczarzy są dobrze wyszkoleni, przygotowani na wszystko.
- Inşallah wyprawa będzie krótka i zwycięska. Nie chcę interesować się nie swoimi sprawami, jednak czy zdecydowałeś kto zostanie w stolicy pod Twoją nieobecność? - zapytała zahaczając o ryzykowmy temat.
- Decyzję podejmę wkrótce. Chcę, aby wszystkie moje dzieci pojawiły się w stolicy, wtedy też ją ogłoszę. - Sułtan odparł lekko się uśmiechając.
- Na pewno będzie ona najodpowiedniejsza.
Sülejman i Hürrem długo jeszcze siedzieli i rozmawiali, Sułtanka opuściła jego komanty późno, ale z szybko bijącym sercem i unosząc się kilka centymetrów nad ziemią. Obecność jego ukochanego zawsze dodawała jej sił i pozwalała zapomniać o bieżących sprawach i problemach. Miała tylko nadzieję, że wszystko ułoży się po jej myśli, a któryś z jej synów przejmie tron. Nie dopuści do tego, ahy to Mustafa został kolejnym Sułtanem.
Hejka wszystkim!
Dzisiaj daje wam namiastkę Hürrem i czego będzie można się po niej spodziewać w następnych rozdziałach ^^ chciałam też pokazać jak wiele ma na głowie - harem, dzieci, ukochany i walka o przyszłość.
Aktualnie jestem na wyjeździe, więc mam nadzieję, że vena wpadnie i coś jeszcze napiszę 💖
P.S Spoczywaj w pokoju Technoblade. Lataj wysoko i wiedz, że zawsze dałeś radę wywołać uśmiech na mojej twarzy, a twoja postawa dodaje mi sił w codziennych zmaganiach.
Pozdrawiam :*
Advertisement
- In Serial44 Chapters
The Realm Beneath: A Dungeon Story
This is the story of a dungeon, not a reincarnated soul or a human trapped in a soul gem, but a dungeon. Born as a dungeon, it lives as a dungeon, and kills like a dungeon. Guided only by its experiences, vague ideas and knowledge from somewhere else and the mysterious system that greets it upon awakening it strives to build and live and learn. Immerse yourself in the tale as you read about the dungeon and the adventurers that challenge its depths, puzzles, traps and creatures. Read about the realm beneath as a world comes to life within a mountain in the centre of the land. Forests, swamps, deserts, tundra and more can all be found in the cavernous chambers that blossom with life. Author's note. There is an overarching plot that is more than just the dungeon getting bigger. I will be uploading at least one chapter a week until furthur updates on my schedule get posted and hopefully more once I finish off the other book i'm working on. You can expect me to try and craft unique challenges and floors, stuff you most likely haven't seen before in dungeon books whilst still having a hopefully decent plot. I can't promise much about it but I will certainly read all the comments, respond where appropriate and take on board suggestions. I promise to keep you updated and not drop away without saying anything. I would consider this to be part of the writers pledge but if circumstances force my hand I may have to drop it. (no plans) A Note on tags: Profanity: Not excessive but where i find appropriate. Gore: Well that depends how well I do my job doesn't it. If I can paint a vivid picture that has the potential to be gory, then my writing may be to an acceptable quality. Traumatising content: Again, this depends on my skill as a writer, I guess I hope you find it traumatising - no that’s not right. Well you know what I mean anyway. Hopefully I can paint a vivid picture in your mind that makes the book all the more special.
8 201 - In Serial6 Chapters
Road Rage
A mechanic has to find their way through an alien landscape with their trusty pickup by their side and a weird screen hanging around. " VROOOOOM!!" " What do you mean don't go left"? " TOot Honk BRZZZ!" "... Ah. I see the teeth now. Lets Fucking go right" Wherein a journey home could also use some anger management. Participant in the Royal Road Writathon Challenge ======================================================================== This story will continue until it’s done so don’t worry about the curse of online writing. All the support I get will go into putting more time into writing, cool art, videos and special merch ( I’m talking an art book here people). The system in the novel if you havn't seen it before is based off the story Azerinth Healer. Don't worry ,got permission to use it. Go check it out on royal road or support it also through Patreon. It and wandering Inn are what made me want to write this.p.s I love making surveys and getting reader reactions so don’t be shy. Shout your support and your opinion.
8 202 - In Serial15 Chapters
Tales of the Legendary Scholar
They meet in the most unlikely moment and turned their life around. Freidrech newly arrived in his own nation's capital city, which is so foreign to him compared to his village's idyllic and nondiscriminatory atmosphere, after he is forced to come. Now, he is facing a royal prince and tells him to bow. This draws out one of his late father's teachings from the deepest recesses in his mind. "The blood of your great ancestors runs in your veins. Don't easily bow down to anyone, or accept suppression by any being, not even from a monarch, unless you pledge your allegiance to him. Also, giving in to oppression is directly telling the oppressor that you're easy prey and open for manipulation." He is uncertain on how to face this oppression right now. Will he bows or not? What will he do to uphold his father's words while keeping his life safe? As for the prince, Theodrech has nothing to do with Freidrech, so he wishes to let this slip, but the boy opens his mouth and proposes the most ludicrous challenge he ever heard and triggers his curiosity. "I, Freidrech Goederf Gerboud, son of the late Village Chief Louvel Gerboud of Wrilon, will challenge you, Your Highness, to a battle of riddles… If you win, I will not only bow but be your servant for the rest of my life." This amuses the prince. It is the first he met a boy of the same age who is not intimidated by the air of authority he projects. Rather, this boy challenges him. "Why are you so headstrong? In fact, bowing to me is an honor. You saw the King's noble Knights. When they saw me, they bowed," says Theodrech, testing Freidrech. "Allow me to be forward, Your Highness. For me, bowing to a monarch does not guarantee loyalty. If I were you, I rather have men who stand straight in my presence but who got my back, than bowing men who are dreaming of my death," replies Freidrech. The prince’s curiosity increases. A huge smile is seen on his face. Prince Theodrech decides to take Freidrech under his wing. Little did they know, this boy who Prince Theodrech takes in as his confidant and friend in the most ridiculous fashion is someone indispensable in his life and the one who can help him succeed the throne when he almost believes he has lost. Thus, the Tales of the Legendary Scholar begins. ------ o ------ Old Synopsis: A famous ancient adage stated, behind a successful man is a woman BUT… In these lands, the monarchs are seeking not a woman to stand behind them but the man hailed as the Legendary Scholar. However, this legendary figure starts off in life as a youngster of humble birth, a newly orphaned lad named Freidrech, who courageously faces the high-strung aristocrats and big-bellied bureaucrats in the kingdom.He is held in contempt as unscholarly, ignorant, and a plebeian from the hinterlands.But he proved them wrong.Not with an iron-clad fist of which he has none, but with his studious nature, ingeniousness, courage, wit, and honesty. Also, with the assistance of two ousted beings: a former aka 'great wizard', and a burly fairy. Follow Freidrech’s adventures, on how he wins the heart of the future king of Xaeviel, befriends outlaws, prevents the people from being slaughtered from an unknown plague, rerouting the enemies’ attacks when reinforcements are denied, secures Prince Theodrech’s claim to the throne in the midst of utter despair, and many more.
8 253 - In Serial6 Chapters
Magical Skeleton Microwave
Everyone's got magic. That's just how it is. When you look at the color of someone's spells, you can see how powerful they are. It runs up the rainbow, red to purple, and what you're born with it what you get. I have no color. Not too fun, to be perfectly honest.
8 191 - In Serial57 Chapters
Pitt
William Pitt has a bad hangover, is lost, and is trying to avoid any problems. Unfortunately, the local demons, clerics, and army of never do wells have decided to get in his way.
8 183 - In Serial13 Chapters
The Last Light of Eden (Sky Children of the Light)
(This story IS still being updated! Sorry it's taking so long to write chapters!!!)Long ago, before even the elders landed on the isles' peaceful shores, a darkness plagued the land of Sky. Creatures of evil and hate roamed freely, destroying all that was bright and good in the world. However, ancient stories tell of seven creatures, children of light, who sealed the darkness away, but at a terrible price. . . The seven children were locked inside the Eye, cursed to forever stand guard at its' gates. . . Until now. When the gates to Eden open once more, and a strange, glowing child falls to the lands of Sky, it's up to an odd group of heroes to reseal Edens' doors. But, with the darkness spreading fast, and the Krill constantly on the hunt, will they stop the spreading shadows in time. . .?(Thanks so much for 5K views!!!)"Sky Children of The Light" created by ThatGameCompany!!!Sky au created by me! =)Cover art also by me! (Art Software: FireAlpaca) Chapters will update irregularly due to school, homework, and lack of Coffee. I apologize for the inconvenience! =) If you guys have any comments or find any errors in my writing, feel free to let me know! =D Thanks!
8 165

