《Sto ukrytych pragnień》18
Advertisement
- Zostaniesz na noc?
Siedziałam na kanapie w salonie otulona czarnym polarowym kocem. Z kuchni unosił się zapach cynamonu, pomarańczy i goździków, które udoskonalały zwykłą herbatę. Daniel podał mi kubek i usiadł obok ze swoim. Poczułam jak wszystkie pory na skórze rozszerzyły się pod wpływem pary, było to miłe uczucie. Wzięłam ostrożnie łyk uważając, żeby nie oparzyć języka.
- Nie wiem, czy powinnam - westchnęłam. Chciałam zostać, zapomnieć o wszystkim, co złe. Móc po prostu poczuć się dobrze i w pewien sposób zacząć od nowa. Ale relacje międzyludzkie nie są łatwe, raczej należą do rzeczy skomplikowanych i często trudnych do zrozumienia. Nie można przewidzieć następstw jakie pociągną za sobą reakcje innych na nasze zachowanie. Zwłaszcza gdy w tle czai się żal.
- Myślę, że potrzebuję czasu. Oboje potrzebujemy - dodałam. - Dziś poniosły nas emocje, żadne z nas tego nie przemyślało.
- W takim razie chcę, żeby codziennie nas ponosiły, jeśli ma to wyglądać w ten sposób - uśmiechnął się i włożył rękę pod koc, dotykając mojego nagiego uda.
- Doskonale wiesz, że nie jest to takie proste, choć ja też bym chciała, żeby było...
- Sami to sobie komplikujemy - przerwał mi.
Miał rację. Do pewnego stopnia. Od nas zależało, co zrobimy ze swoimi uczuciami, przemyśleniami. Jeśli chcieliśmy zapomnieć, mogliśmy przynajmniej spróbować.
- Zostają jeszcze wspomnienia, Danielu, one wrócą. Może nie teraz, nie od razu, ale gdy coś się stanie... - przerwałam, bo nagle poczułam, że to nie miało sensu. Daniel chciał uległej, nie partnerki, chciał podległości, nie miłości. Lubiłam mu się oddawać, być zdominowaną, czułam się wtedy spełniona. Ale potrzebowałam także uczucia, możliwość połączenia ze sobą tych dwóch odmiennych struktur. Do tej pory wpadłam z jednej skrajności w drugą.
- Nie chcesz tylko samej chłodnej relacji - dokończył za mnie. Z łatwością potrafił odgadnąć o czym myślę, zrozumieć to.
- Nie - odpowiedziałam i zacisnęłam mocniej palce na kubku z gorącą herbatą. - Potrzebuję tej relacji, przez ten czas zdążyłam zrozumieć, czego chcę. Ale ona sama mi nie wystarcza, mam potrzebę...
- Bycia potrzebną i kochaną.
- Tak, dokładnie tak. Potrzebuję takich momentów jak dziś, i takich jak dawniej. Ale ty nie potrafisz ich połączyć, sam mówiłeś, że gdy zaczynają pojawiać się uczucia, wszystko traci dla ciebie sens.
- A jednak nie mogłem o tobie zapomnieć i znaleźć na twoje miejsce kogoś innego, brakowało mi ciebie - pogłaskał mnie po udzie i przyciągnął do siebie.
Tak bardzo chciałam, by te słowa były prawdą, a z drugiej strony wątpiłam w ich szczerość. Daniel był wyjątkowo skomplikowany, nie potrafiłam go rozszyfrować i ciężko było mi domyślić się jego prawdziwych intencji. Siedziałam obok niego zupełnie rozdarta, ale sama sobie na to zapracowałam. Pojawił się nagle znikąd, a ja tak po prostu mu uległam, dałam się zaciągnąć do łóżka i jeszcze czerpać przyjemność z tej łatwości. Och, czy kiedykolwiek nauczę się podejmowania słusznych decyzji?
- Powinnam już iść - powiedziałam po chwili, gdy wypiłam herbatę i odstawiłam kubek na stolik.
Daniel nie zaprotestował, nie starał się mnie zatrzymać. W ślad za mną wstał i powiedział tylko:
- Odwiozę cię.
***
Dom bez matki wydawał się dużo większym, niż był w rzeczywistości. Pomieszczenia wypełniała cisza, wszystko zastygło w bezruchu. Zrobiłam sobie kanapkę i usiadłam przed telewizorem. Potrzebowałam pogapić się bezmyślnie w migające przed oczami obrazki, skupić uwagę na losach bohaterów serialu i ich dialogach. Było to uczucie jakby coś ściskało mi żebra, ugniatało i krępowało przez cały dzień, a teraz musiałam się tego pozbyć. Więc włączyłam jakiś nisko budżetowy film i jadłam. Pochłaniałam jedzenie w ilości, w której dawno mi się to nie zdarzyło. Kanapki, lody, czekolada, baton, jabłko, wafle, cola, jogurt. W końcu zasnęłam przy głosach z odbiornika, gdy starszy mężczyzna mówił kwestię o przemijalności ludzkiego szczęścia, wątpliwościach i nieoczekiwanych zwrotach akcji.
Advertisement
Rano obudził mnie klasycznie budzik w telefonie. Pierwsze co zrobiłam to wypiłam miętę i umyłam zęby. Potem spięłam włosy i zrobiłam mocniejszy niż zazwyczaj makijaż. Chciałam wyglądać ładnie, podobać się. Potem dostałam wiadomość od Moly, że nie muszę się spieszyć, bo poczuła się lepiej i już wróciła. Nie wiem dlaczego nie wykorzystała reszty dni zwolnienia, ale często nie potrafiłam zrozumieć jej działań. Była strasznie chaotyczna i zbyt energiczna jak dla mnie.
Zaraz, gdy przekroczyłam próg firmy, skierowałam się do gabinetu szefa, by przeprosić za zaistniałą sytuację. Przyjął to ze spokojem, mówił, że rozumie przewrotność życia i konflikty międzyludzkie, jednak prosił, bym nie łączyła ich bezpośrednio z pracą. Obiecałam, że więcej się to nie powtórzy.
- Vera! Wreszcie jesteś, dobrze cię widzieć - Moly rzuciła mi się na szyję i mocno przytuliła. Czułam, że była czymś bardzo podekscytowana.
- Ciebie też. Coś się stało, Moly? - odsunęłam ją od siebie, by na nią spojrzeć. Uśmiechała się szeroko.
- Ktoś przysłał ci kwiaty. I myślę, że tym kimś może być... Peter! Spodoba ci się.- klasnęła w dłonie i pociągnęła mnie w stronę zaplecza.
- To musi być pomyłka, po co ktoś miałby przysyłać mi dziś...
Na blacie stał duży bukiet czerwonych róż owiniętych w czarno-srebrny papier i przyozdobiony cienką bordową wstążka z satyny. Między kwiaty włożono mały bilecik.
- Prawda, że ładny? Bardzo elegancki, Peter się postarał - westchnęła z rozmarzeniem i podeszła bliżej.
- Zapewniam cię, że nie są od Peter'a. To nie w jego stylu, on nie lubi kwiatów.
Wzięłam bilecik do ręki i otworzyłam go. Pochylone pismo Daniela wyglądało bardzo starannie, nie robił więc tego w pośpiechu.
Dziś wieczorem przyjadę po Ciebie. Chcę Ci wszystko wynagrodzić. Miłego dnia.
D.
- W takim razie skoro to nie od Peter'a, to od kogo? - wyjęła mi papier z ręki i przeczytała szeptem pod nosem.
- Od dawnego... przyjaciela. Długo się nie widzieliśmy, chcemy nadrobić stracony czas - wymyśliłam to na bieżąco, co przyszło mi z niecodzienną łatwością i powąchałam kwiaty. Słodki zapach przypominał mi dzieciństwo, kiedy w ogrodzie naszego domu kwitły róże. Teraz zostało po nich kilka uschniętych gałęzi.
- W takim razie myślę, że powinnaś do niego zadzwonić, a ja pójdę sobie tam wszystko przygotować - puściła mi oczko i w podskokach wyszła na salę.
Chwyciłam za telefon i wybrałam odpowiedni numer. Kilka sygnałów minęło, zanim niski głos Daniela rozbrzmiał po drugiej stronie.
- Dziękuję za kwiaty, są piękne.
- Cieszę się, że ci się podobają. Przyjadę po ciebie wieczorem, tylko wyślij mi później adres.
- Pojedziemy do ciebie? - zapytałam cicho, przygryzając wargę. Wspomnienia z poprzedniego wieczoru wywołały delikatne dreszcze między moimi udami. Walczyłam między powinnością a pragnieniem.
- Jeśli tylko będziesz miała ochotę - usłyszałam, jak się uśmiechnął. - Ale najpierw chciałbym cię gdzieś zabrać, ubierz jakąś sukienkę.
- Wracamy do trybu poleceń - uśmiechnęłam się i oparłam o blat. Czułam się tak naiwnie i głupio, a jednak cieszyło mnie to i chciałam, żeby właśnie tak było.
- Myślę, że tak naprawdę nigdy od niego nie odeszliśmy. Tak więc masz ubrać sukienkę i być gotowa o dziewiętnastej, rozumiesz? - ton jego głosu był łagodny, zmącony powstrzymywanym uśmiechem i podobała mi się cała ta scena.
Advertisement
- Tak.
- W takim razie do zobaczenia, Vero.
- Do zobaczenia, Danielu.
Przebrałam się w uniform i zawiązałam sznurek białego fartuszka. Byłam podekscytowana, potrzebowałam pilnie zajęcia, by jak najszybciej minął mi dzień, bym mogła go znów zobaczyć. I choć ganiłam samą siebie za zbytnią naiwność i porywczość, to jednocześnie nie chciałam opanowywać ani jednego ani drugiego. Wreszcie poczułam, że nie muszę brać niczego na poważnie, że mogę się zabawić, skupić na teraźniejszości. Całą moją radość mąciła jedynie troska o matkę, która czuła się co prawda lepiej z dnia na dzień, ale musiała pozostać w szpitalu w oczekiwaniu na operację, a kolejka do niej dłużyła się.
***
Włosy najpierw spięłam w kok, jednak potem kilka razy rozmyśliłam się i ostatecznie je rozpuściłam. Makijaż po całym dniu zmyłam i zrobiłam od nowa, mocniej podkreślając oko. Wypastowałam czarne buty na lekkim obcasie, wyczyściłam srebrne kolczyki i bransoletkę. Wreszcie stanęłam przed szafą i wertowałam wieszaki. Wszystko wydawało mi się nieodpowiednie, zbyt oficjalne lub zbyt codzienne. Z wahaniem sięgnęłam na górną półkę i zdjęłam z niej granatową sukienkę. Spojrzałam na nią i doszłam do wniosku, że będzie najlepszym rozwiązaniem. Skromna, elegancka i sentymentalna, byłam pewna, że Daniel ją rozpozna.
W lustrze moje odbicie wydało mi się oddalone od rzeczywistości. Oglądałam siebie, jednak czułam, jakby była to zupełnie inna osoba, niepodobna do mnie, mająca niewiele wspólnego. Coś się zmieniło odkąd Peter zniknął, coś wróciło pod nieco zmienioną formą, jednocześnie napawało mnie uniesieniem i lękiem, euforią i niepewnością.
***
Na oczach miałam zawiązaną satynową opaskę i niezwykle mnie to ekscytowało, nie tylko z powodu samej czekającej mnie niespodzianki, ale głównie ze względu na skojarzenia i kawałki wspomnień. Daniel nic nie mówił, słyszałam tylko jak co jakiś czas uśmiechał się, zapewne gdy na mnie patrzył.
Zatrzymaliśmy się, Daniel podał mi rękę i ostrożnie, mówiąc, co zaraz napotkamy na naszej drodze, prowadził przed siebie. Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, męski głos zapytał o nazwisko i numer rezerwacji. Weszliśmy do windy, czułam jak ruszyła w górę i zdawało się, że byliśmy w niej sami, nasze dłonie wciąż pozostawały złączone, a cała ta sytuacja sprawiła, że nie mogłam przestać się uśmiechać.
- Jak się czujesz? - zapytał, gdy cichy dźwięk oznajmił minięcie kolejnego piętra.
- Dziwnie - zaśmiałam się. - Zwłaszcza, gdy pomyślę o minie tego mężczyzny, który pytał cię o rezerwację.
- Myślę, że mógł widzieć już gorsze rzeczy niż piękna kobieta z opaską na oczach - uniósł moją dłoń i pocałował.
Zarumieniłam się i starałam odwrócić twarz, by tego nie widział. Czułam się onieśmielona i znów taka mała, jakby można zrobić ze mną wszystko, na co miało się ochotę. A Daniel z pewnością mógł.
Miałam świadomość tego, że jesteśmy wysoko, nasza jazda windą trwała dłużej niż zazwyczaj, gdy pokonuje się kilka pięter. Przeszliśmy przez pomieszczenie, gdzie było dużo osób, unosił się szum rozmów i spotkań sztućców z talerzami, w tle grała muzyka na żywo, bo dźwięki były wyraźnie i przepływały przez ciało w postaci mocnych fal, napełniających ciepłem.
Jednak nie zatrzymaliśmy się tam, tylko dalej szliśmy przed siebie. Stanęliśmy znów i Daniel otworzył kolejne drzwi. Poczułam lekki powiew wiatru i zapach wieczornego powietrza. To było coś, czego się nie spodziewałam, ale wciąż zaciekawiona bez słowa podążałam za nim. Muzyka dochodziła do nas o wiele ciszej, a odgłosy rozmów zupełnie ucichły. Ostrożnie pokonaliśmy dwa małe stopnie.
- Gotowa? - zapytał, muskając ustami płatek mojego ucha i potem całując w szyję.
- Tak - westchnęłam, głos drżał mi lekko z ekscytacji i nuty pożądania, którą wywołał ten drobny gest z jego strony.
Odwiązał opaskę a ja jeszcze przez chwilę nie otwierałam oczu, tylko wzięłam głęboki wdech i powoli wypuszczając powietrze, podniosłam powieki. Przede mną roztaczał się piękny widok na miasto, które teraz całe granatowo-szare ozdabiane było różnymi kolorowymi punktami w postaci świateł samochodów, latarnii i budynków. Wyglądało jak niebo nad nim, ciemne i pełne gwiazd, choć istnienia tych mogłam się tylko domyślać, bo w mieście nie widać drobnych, cennych rzeczy, które urozmaicają ludzki dzień.
Nie zastanawiałam się długo nad panoramą przede mną, z dużej wysokości widok z pewnością zachwycał, jednak wiedziałam, że z bliska wszystko było brzydsze. Odwróciłam się do Daniela, jego twarz promieniała, kiedy spojrzał mi w oczy. Mogłabym wtedy wtulić się w niego, pocałować go, mogłabym zrobić tyle rzeczy. A jednak tylko stałam nieruchomo, nie mogąc zdobyć się na żadną reakcję, na żaden gest. To nieco zbiło go z tropu, uśmiech mu zbladł. Usiedliśmy przy stole, który nakryty już czekał na nas. Wino stało na środku, Daniel zaraz się za nie zabrał i napełnił dla nas kieliszki.
- Dziękuję, jest pięknie - odparłam, gdy wzięłam pierwszy łyk - nie wiem, co powiedzieć - uśmiechnęłam się.
- Nie musisz nic mówić, wystarczy, że ci się podoba - pocałował mnie w dłoń i zaraz potem podał kartę dań. Wcale nie miałam ochoty na jedzenie, dziwnie się czułam, sama nie byłam pewna jak, chciałam tam zostać i cieszyć się kolacją z nim. Chciałam natychmiast stamtąd wyjść i dosłownie rzucić się na niego. Siedziałam niespokojnie, wierciłam się, zakładałam nogę na nogę, prostowałam je, to znów podciągałam i opierałam o nogę krzesła.
Daniel pod stołem złapał oba moje kolana i unieruchomił je. Szelmowski uśmieszek wpełznął na jego twarz, przez oczy przeszedł błysk. Podobało mi się to rozpoczęcie gry.
- Wszystko w porządku?
- Tak - przygryzłam wargę. - Piękny widok, bardzo tutaj nastrojowo tylko...Zastanawiam się ile to jeszcze będzie trwać - zarumieniłam się, robiąc tę sugestię.
- Wystarczająco długo, żeby cię zniecierpliwić i podniecić. Mam pewien plan - uśmiechnął się znacząco i upił łyk wina.
Advertisement
- In Serial32 Chapters
Alteration
Years change a man. Blake wanted to relax, enjoy the holidays with his friends and play with his sister in a new game. It should have been a break… Though when you take into consideration what followed, the time in the game may very well have been the calm before a storm.With the game gone and all pretences dead follow Blake as he discovers a world he didn’t know existed. In it war begins to stir and shackled forces beyond anyone’s understanding slowly break free, unleashing their powers upon a world that missed them for so long and reminding the inhabitants of the nightmares their ancestors had.
8 136 - In Serial28 Chapters
Of Second Chances and Past Regrets
They say that you should live your life to the fullest. To enjoy things while they last, for one only has one chance at living. Once that life has ended, everything will be over. You will be buried along with your memories, untold secrets and countless regrets. What will be left of you will only be determined by your actions during that single chance. From the leaders of mankind who are able to change the fates of billions on a whim to the lowliest beggars, no one is exempted from this unbreakable law. But what if that were not true? What if second chances did exist? What if one had the chance to redo everything in a new life? Would you act the same? Be the same person? Would you be able to let go of the past and start living your new life to the fullest? Or would you revel in the lingering memories of the past, burning them into the deepest parts of your soul in order to never forget the things that have and could have been? Nobody knows the answer to those questions, for they are as impossible to answer as feeling what death is like. This is the story of one such second chance. Follow a mysterious old man on his second journey through the countless twists and turns of life.
8 117 - In Serial98 Chapters
Anarcho: A Cyberpunk Fantasy
Below you can find blurbs for each arc in Anaracho. Fracture Rating (Anarcho, #1) Theeeey’ve done it again! Max and Staxx have just hit the Tower Plaaaza just minutes ago, breaking CEO Tanaka Koji’s safe and baling with what’s estimated to be at least two point three biiiiillion in cash—not to mention the prrrriceless personal relics worth at least a second veritable fortune on the blaaack maarkeeet! Hooowwww do we know it was theeem? They left us clues! “Take it to the max” and “Staxx of cash” left behind, written atop a priceless Remvira painting in lipstiiiick from Koji’s bathroooom no doubt! “I don’t know…” Tanaka says as he scratches his head in evident disbelief while he nurses a broken lip. “One moment I was looking over the quarterly reports and then next thing I know I’m—I’m face down—eating tile and forced by two men at knife and gunpoint to open my safe!” It’s quiiiite a shocker for us over here, too! In case you don’t know, Tanaka Koji is the billionair heir and infamous playboy of the Tanaka Dynastyyy. They say his family’s worth at least four-hundred biiiillioooon and theyyy donnn’t skimp on SEEEECUUURITYYY! Soooo….. what does daad think about allll this? “I want them stopped!” Tanaka senior comments as he shakes a fist. “I am putting up a five-hundred million dollar reward for anyone who supplies information leading to the capture or death of those two thugs!” Weeell, there you have it, folks! Straight from the uuunicorn’s mouth! Again! that’s a whopping five-hundred million dollar reward for any tips that lead to the capture or death of those pesky thieves, Maaax and Staaaaxx! Any tips of information can be sent via public or in-home holo net devices by going to the page displayed—and don’t forget to— Staxx shut off the holo screen. “May called. She wants us to do another job. Tonight.” “You know we can’t. We got another one of our high and mighty overlords to visit at his luxury penthouse.” “That’s what I told her, too.” “Then stop yapping and let’s kick some ass!” “You know, Max, for such a small guy, you’re really intense. Don’t you wanna have some fun?” “Oh… we’re gonna have some fun, Staxx. We’re gonna have some fun...” * * * Hussy (Anarcho, #2) Max and Staxx board the ultrafine space cruiser Chylaxium in an effort to kidnap Kelly Hess, the daughter of the rich—but not a douche—Hess, who wants his daughter returned to him after she ran off with Laiwyn Scorr, a known smuggler and murderer whose evidently using her for her magical abilities to get to her father. Unfortunately it remains to be seen whether the little hussy will come easily. “Max, are you sure about this one?” “You know it’s a favor to May, after what she had to pull to get us outta that Yates thing.” “I know, but… just because you like her doesn’t mean we have to say ‘yes.’” “Come on, Staxx, it’ll be fun.” “Do we get to shoot stuff?” “Definitely!” “What happened to us robbing banks on the six o’clock news?” “Don’t worry—we’ll get to that after we do this thing real quick.” “All right, I’m down.” “Sweet.” * The Landfill Lich (Anarcho, #3) With independent, though highly discredited, news sources siting a dangerous creature killing people on the edges of Life City, Max and Staxx—in their boredom, decide to take up the investigation. They quickly discover that they may be in way over their heads, and that the source of this “terrible monster” or whatever, is in fact due to the carelessness of a mega corp—of course—and headed by—you guessed it—the mages. “Man, I’m so bored! Sure this thing’s even real?” “The bodies are real.” “If the overlords are responsible for whatever’s goin’ on, then somebody’s getting tossed out another window.” “That’s what you always say.” “’Cause it’s the truth, Staxx” “Well let’s check it out and see what we find.” “Takin’ guns.” “Hells yes, Max.” * Rescue Operation (Anarcho, #4) After taking out a Strogaus science mage and the monster he had created, Max and Staxx attempt to contact May—their ally and handler. But for the first time ever, a different person answers their call, indicating an irregularity that bodes ill for not only May, but for them all. “Damn! I wanted to meet May, but…” “Not like this?” “Do you think she’s still alive?” “One way to find out, Max.” “Listen, if this has something to do with Strogaus and that science mage we fed to his own monster, we’re puttin’ these guys in the ground, Staxx.” “Then let’s lock and load.” * Dreams of Forever (Anarcho #5) Max, Staxx and May—three Anarchos—set out to find Lexa a body so that she too can fully become part of the team. But what begins as an innocent shopping trip, soon turns into a storm of bullets after the team realizes what Invera-Tech is really up to. “No way can we let this stand, guys.” “Not like we can’t end the overlord’s dreams of forever with a few bullets.” “Then let’s drop some hot lead on these wannabe gods.” “Hells yes!” “But what about my body?” “Don’t you worry your pretty little head about that, Lexa.” “Oh—okay!” “Now let’s tear shit up!”
8 218 - In Serial56 Chapters
Hell Pawn
A man finds himself in unknown place with lost memories of few past days. Although it could be a trouble for others, this guy doesn't give a [censor].Wait! What are you doing? Are you trying to die?As we find the reason MC wants to end his life, he finds the reason why he can't. Being almost immortal shall he live good or bad?And shall he forgive those, who made him live this way?
8 119 - In Serial17 Chapters
Silverscale Paradise (A Yandere Harem Adventure)
Warning: This story contains R18 content and depicts sexual acts. Hey there, Mark Gregory here! This is the story of how I got sucked into the world of a trashy Harem manga that only lasted 12 chapters. I read it while I was high the night before and only vaguely remember anything about it....so yeah. No foresight. Also, it appears I am a brokenly powerful character, possibly the secret end boss, that was hiding in plain sight the whole time. - That is to say, the "Quiet Prince" student in their class. My new name is Zeneff Silverscale...can you guess what I am? If you guessed overpowered godlike dragon, then you are correct! The problem is...I don't want to be evil...and I don't know enough about the story to follow along...so what do I do? The Answer: Whatever the Fuck I want. I will also be posting this story on Scribble Hub
8 108 - In Serial37 Chapters
Her Cursed Fate
"𝑴𝒂𝒚𝒃𝒆 𝒊𝒕 𝒘𝒂𝒔 𝒉𝒆𝒓 𝒊𝒏𝒏𝒐𝒄𝒆𝒏𝒄𝒆 𝒕𝒉𝒂𝒕 𝒂𝒕𝒕𝒓𝒂𝒄𝒕𝒆𝒅 𝒉𝒊𝒎 𝒐𝒓 𝒉𝒆𝒓 𝒊𝒏𝒏𝒆𝒓 𝒃𝒆𝒂𝒖𝒕𝒚 𝒘𝒉𝒊𝒄𝒉 𝒏𝒆𝒗𝒆𝒓 𝒇𝒂𝒊𝒍𝒆𝒅 𝒕𝒐 𝒂𝒎𝒖𝒔𝒆 𝒉𝒊𝒎. 𝑬𝒊𝒕𝒉𝒆𝒓 𝒘𝒂𝒚 𝒊𝒕 𝒃𝒆𝒄𝒂𝒎𝒆 𝒕𝒉𝒆 𝒔𝒕𝒂𝒓𝒕 𝒐𝒇 𝒉𝒆𝒓 𝒅𝒆𝒔𝒕𝒓𝒖𝒄𝒕𝒊𝒐𝒏 𝒂𝒏𝒅 𝒕𝒉𝒆 𝒔𝒕𝒂𝒓𝒕 𝒐𝒇 𝒉𝒊𝒔 𝒓𝒆𝒅𝒆𝒎𝒑𝒕𝒊𝒐𝒏." Alaknandha like her name was flawless be it her nature or beauty. She would always have a smile despite all the pain she endure. Everyone would admire her but yet no one would want to be like her. Her life was not a bed of roses rather one filled with thorns. From loosing her mother at child birth to being hated by her father, who blames her to be the reason of her mother's death. As she grew old she too like any girl started dreaming of getting married to a person who will love her. But all her dreams started turning into a nightmare from the time she met him. Duryodhana was neglected of love in his childhood despite being the elder born. From his childhood he was ignored by his own family. From childhood he was taught to hate. His life was a complete mess before he met her. He wanted her to make her his from the very moment he layed his eyes on her. He was willing to do everything in his power to make her his, even if it meant breaking her to pieces.___________________________________"How dare you to utter another man's name in front of me?" He roared fisting her hair tightly in his hold.No words escaped her lips. Her heart and mind was still trying to process what just happened. Her cheeks were wet with tears, her lips were quivering and fear was crawling through her veins.Read the book to find out how Alaknandha's destiny changes with the
8 218

