《Sto ukrytych pragnień》11
Advertisement
Czytanie polubiłam na studiach. Nie było moją szczególną pasją i nie pochłaniałam książek jedna za drugą, ale pozwalało mi się zrelaksować. Byłam młodą kobietą odzyskującą spokój. Ciekawość, którą wywołał komentarz odnośnie mojego naszyjnika, zaprowadziła mnie w miejsce, z którego mogłam wyjść tylko przechodząc przez wszystkie jego udręki. Ten świat był jak złote drzwi, obiecujące szczęście i spełnienie. Widziałam to właśnie w sposób pięknej miłości, która nigdy nie miała stać się nudna poprzez fantazje dominującego kochanka.
14. Zostać związaną.
15. Zostać zakneblowaną.
16. Zostać ukaraną.
17. Poczuć się bezradną w piękny sposób.
18. Oddać się całkowicie.
19. Znaleźć Pana.
20. Zostać uległą.
Potem pojawił się Daniel. Mężczyzna idealny na pierwszy rzut oka, obezwładniający, zapierający dech w piersiach, niezwykle pewny siebie, onieśmielający i wprawiający w zakłopotanie.
Nieszczęsny wieczór, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, kiedy moja sukienka mu się tak bardzo spodobała i kiedy usiłował ją desperacko ratować. Wtedy właśnie chwyciłam za klamkę tych złotych drzwi i pochłonął mnie mrok. Leciałam w dół, a wszystko prowadziło do tragicznego końca.
Na samym początku naprawdę czułam się dobrze u jego boku, wykonując polecenia i spełniając fantazje Pana. Wszystko zaczęło się komplikować, gdy Daniel stracił mną tak silne zainteresowanie, a ja obdarzyłam go tkliwym uczuciem.
Moja lista zapełniała się cały czas, w szaleńczym tempie, od rzeczy, które chciałam, żeby ze mną robił, po pragnienie jego atencji i miłości.
***
Noce spędzone w rodzinnym domu były długie i męczące. Odkąd wiedziałam, że noszę w sobie życie, zupełnie zgasłam. Nie chciałam, by ono się kiedykolwiek narodziło. Początkowo z samolubnych powodów, czułam się taka zhańbiona i nie chciałam, by dzieło Daniela oddychało tym samym powietrzem, co ja. Później, gdy pierwszy gniew minął i miałam pretensje tylko do siebie, nie chciałam, by to niewinne dziecko musiało znosić tyle trudów, które byłyby z ręki jego własnej matki.
Los ma to do siebie, że stały jest w swej zmienności. Jednak sądzę, że czasami się nie odmienia, jest jednolity dla danej osoby od jej pierwszego wdechu do ostatniego tchnienia. Tak było w moim przypadku. Przeklęta zostałam z momentem narodzin.
W miesiąc po tym, jak nosiłam w sobie życie, matka poczuła się źle. Kilka razy zdarzyło jej się zasłabnąć, w końcu wylądowała w szpitalu z powodu duszności. Lekarz powiedział jej, że ma poważne problemy z sercem i powinna się bardzo oszczędzać. Tak więc matka porzuciła pracę i utknęła w domu, gdzie unikała ciężkich robót domowych. Wszystkie obowiązki spadły na mnie.
Nigdy nie powiedziałam jej o ciąży, nie dowiedziała się o tym, że jej córka nosiła w sobie dziecko. Nie musiała wiedzieć. Gdy zachorowała, porzuciłam studia, by móc pracować i utrzymać dom. Rozpacz i strach narastały we mnie z każdym dniem. Byłam samotna, bezsilna, z chorą matką u boku, marną pracą i rozpadającym się domem. Ciężar, który zrzucił na mnie Daniel coraz bardziej wgniatał mnie w ziemię. Żałość i beznadzieja nie były najlepszymi warunkami dla przyjścia nowego życia.
Niewiele trzeba, by coś zniszczyć. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdzie możliwości są za każdym rogiem. Desperacja i strach potrafią popchnąć człowieka w stronę tragicznych rzeczy. Tonąc, łapiemy się brzytwy, nie zważając na konsekwencje i ból.
Usunęłam ciążę. Zabiłam swoje własne dziecko, które nie zdążyło nawet zobaczyć twarzy matki, by móc ją znienawidzić. W ciszy i cieniu odeszła mała duszyczka tam, skąd przyszła. Tak niezauważenie. Znalazła się tu przez głupotę i naiwność. Poniosła karę za czyny, na które nie miała wpływu. Trafiła w łono kobiety żałosnej, zdolnej do okrutnych występków.
To była krótka chwila, niewiele czułam. W najgorszym momencie zamknęłam oczy. Nie chciałam patrzeć na to, co zrobiłam. Ale potem poczucie winy było zabójcze. Płakałam przez wszystkie noce, modląc się o śmierć w męczarniach, o należytą karę. Pragnęłam śmierci, by móc nie patrzeć na siebie już nigdy więcej. Jednak potem zrozumiałam, że właśnie to było moją pokutą. Życie w świadomości tego, czego się dokonało, z pogardą dla samej siebie i nienawiścią tak silną, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam.
Advertisement
Nie mogłam patrzeć na matkę po tym wszystkim. Czułam ogromny wstyd. Chciałam wyjechać. Znalazłam pracę w stajni oddalonej od mojego miasta o setki kilometrów. Z dnia na dzień spakowałam wszystkie swoje rzeczy, napisałam list do Peter'a, by nie martwił się o mnie i nie mówił nikomu z uczelni, co się ze mną stało. Obiecałam pisać raz na jakiś czas, nie chciałam dzwonić, to był zbyt niebezpieczny kontakt. Czułam, że gdyby usłyszał mój głos, wszystko stałoby się jasne.
Matce obiecałam przysyłać regularnie pieniądze i poprosiłam Peter'a, by dbał o nią. On zupełnie nie rozumiał, dlaczego tak nagle wyjeżdżam, nie dało się ukryć, że było ze mną źle, ale biegłość we własnych kłamstwach umożliwiała mi długie ukrywanie prawdy.
Cieszyła mnie myśl o tym, że znajdę się w zupełnie nowym otoczeniu, gdzie nikt mnie nie znał, nie wiedział nic o mojej przeszłości. Liczyłam na odzyskanie spokoju i na coś w rodzaju oczyszczenia lub przynajmniej na nauczenie się życia z samą sobą po tym wszystkim. Czas spędzony blisko natury zawsze mnie uszczęśliwiał, w dzieciństwie jeździłam konno, w wakacje pracowałam na farmie wujka. Ale po jego śmierci utknęłam na stałe w mieście, gdzie ludzie i ich czyny truły mnie codziennie, gdzie umierałam i w desperacji szukałam nowych doznań.
Oto gdzie mnie zaprowadziły. Zgwałcona, zbrukana, morderczyni własnego dziecka i oszustka. Nic nie warta, tak żałosna i odrażająca, że nawet śmierć nie chciała po nią przyjść mimo błagań. Tak beznadziejnie słaba i tchórzliwa, że nieskłonna do zakończenia tej uwłaczającej historii. Na skraju wytrzymania, tyle razy trzymająca w ręku pudełko białych tabletek. A jednak niewystarczająco śmiała, by to zrobić.
W przeddzień mojego wyjazdu otrzymałam list od Daniela. Przez cały wieczór siedziałam w pokoju, zastanawiając się, czy go otworzyć. Co mógł napisać? Nie oczekiwałam od niego nic nowego. Nie chciałam go znać, nie chciałam o nim pamiętać. A jednak byłam na tyle żałosna, by wciąż go pragnąć. Poznałam wtedy zupełnie nowy odłamek mojej duszy. Kobiety upadłej.
Bojąc się samej siebie i tego mrocznego uczucia, które sprawiało, że drżałam, trzymając w dłoni kopertę, wcisnęłam ją na samo dno walizki, przygniatając wszystkimi rzeczami. To była część mojego życia, od której nie miałam się już nigdy uwolnić. Po części z własnej winy, bo jedna, zupełnie irracjonalna i idiotyczna cząstka mnie wciąż pragnęła dotyku tego mężczyzny, chciała zostać przez niego obezwładniona, poczuć rozkosz i ból, które tylko on był w stanie mi dać.
***
Słońce wpadało do naszej sypialni przez szparę między zasłonami, oświetlając drewniane deski na podłodze. Sen powoli odchodził z powiek Peter'a, a uśmiech błąkał się gdzieś na twarzy. Jego delikatny oddech owiewał moją skórę. Spał spokojnie z dłonią na mojej piersi. Głaskałam jego ciepły policzek, nie chcąc, by się zbudził. Pragnęłam zatrzymać tą chwilę na wieki, gdy mogłam patrzeć na jego cudowność, podczas gdy on pozostawał w błogiej nieświadomości tego, jaką kobietę kocha.
Od tak dawna nie czułam euforii, uniesienia, że już prawie zapomniałam jak to jest odczuwać coś podobnego. Ogarnął mnie przytłaczający smutek i niepewność. Moja cudowna bajka u boku tego pięknego mężczyzny miała niedługo dobiec końca, czułam to.
Wspomnienia nawiedzały mnie rzadziej, gdy pochłonął mnie wir pracy. Nowy rok w firmie zaczął się z przytupem, codziennie widziałam nowe twarze a nasze małe bistro przeżywało prawdziwe oblężenie. Często widziałam mojego byłego szefa i zawsze byłam dla niego tak samo chłoda. Praca jako jego sekretarka była naprawdę obiecująca, a ja sumiennie wywiązywałam się z obowiązków. Tym bardziej rosła we mnie frustracja.
Czas pracy znacznie umilało mi patrzenie na srebrny pierścionek na moim palcu. Byłam zaręczona, co nie uszło uwadze Moly.
Advertisement
- Czyli muszę zacząć rozglądać się za sukienką, tak? Widzę, że jednak wasze ścieżki już niedługo połączą się na dobre. To takie urocze! Jestem taka szczęśliwa, Vero - uścisnęła mnie.
Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu objęłam ją i uśmiechnęłam się. To był bardzo szczery gest z mojej strony, a siła uczucia, jakie we mnie zakiełkowało, zaskoczyła mnie. Poczułam ciepło i prawdziwą radość. Zaczęłam wtedy wierzyć, że moje życie w końcu wróci na właściwe tory.
Po pracy wróciłam do domu wykończona, ale szczęśliwa. Ciągle dotykałam pierścionka na moim palcu i uśmiechałam się. Kilka osób na ulicy zwróciło na to uwagę i moja pozytywna energia udzielała się także im, jednak byli zbyt zajęci, by w ich myślach ten obrazek pozostał na dłużej.
Peter'a jeszcze nie było, więc skorzystałam z tego i zajęłam się robieniem kolacji. Chciałam, by ten wieczór był tkliwy i uroczy, chciałam poczuć ciepło i podzielić się rosnącą we mnie euforią. Nakryłam stół wiśniowym obrusem, zapaliłam dwie kremowe świeczki, a gdy jedzenie było gotowe i tylko czekało w piekarniku, by nie wystygnąć, poszłam się przebrać.
Założyłam czarną prostą sukienkę, by nie było zbyt oficjalnie. Z drewnianej szkatułki na komodzie wyjęłam złoty naszyjnik po prababce. Mimo wszystkiego co się wydarzyło, bardzo go lubiłam i byłam doniego sentymentalnie przywiązana. Spojrzałam w lustro i obraz w nim odbity wywołał na mojej twarzy uśmiech. Wierzyłam, że to co było, minęło, czułam się oczyszczona, jakby duszące mnie liny zostały przecięte. Dotknęłam palcami ozdoby na szyi. To była cząstka silnej kobiety.
Zamek w drzwiach zazgrzytał, więc wyszłam na powitanie mojemu ukochanemu. Gdy mnie zobaczył, najpierw się zdziwił, potem zachwycił jak zawsze moją osobą.
- Prześlicznie wyglądasz. Z jakiej to okazji? - objął mnie, całując delikatnie i przyjemnie.
Wzruszyłam ramionami i pociągnęłam go za sobą do kuchni.
Od jego oświadczyn minął już prawie miesiąc, ale dopiero teraz poczułam tak wielkie szczęście. Z każdym dniem widziałam miłość Peter'a do mnie, jak bardzo mnie idealizował i uwielbiał. To pozwoliło mi się poczuć bezpiecznie i dało pewność, że wybaczyłby mi wszystkie moje przewinienia.
- Tak bardzo się cieszę, że wreszcie widzę cię uśmiechniętą. Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwiłem jeszcze przed świętami. Ciągle płakałaś i wybuchałaś gniewem, byłem kompletnie bezradny. Czy teraz mi powiesz z jakiego powodu? Czy to było przeze mnie? - złapał mnie za dłoń i przycisnął do ust, całując ją kilka razy.
- Nie miałeś z tym nic wspólnego, zupełnie nic. Musiałam po prostu poradzić sobie z samą sobą. Wiele dawnych wspomnień do mnie wróciło, nie pozwalało żyć. Ale teraz jest już w porządku. Przynajmniej na jakiś czas - uśmiechnęłam się smutno, bo poczułam nagły napływ niepokoju.
- Tak niewiele o tobie wiem, kochanie, zupełnie niewiele. A mimo to pragnę cię poślubić, cokolwiek byś mi nie powiedziała, cokolwiek się wydarzyło. Kocham ciebie, nie twoje czyny. Każdy z nas ma na sumieniu kilka przewinień. Nikt nie jest bez skazy. Chciałbym, żebyś powiedziała mi o tym, co cię tak bardzo dręczy, bo wciąż widzę, że coś nie daje ci spokoju.
- To nie jest taka prosta sprawa, Peter, zupełnie nie taka prosta - zakryłam twarz dłońmi, a głos drżał mi niepewnie przy każdym słowie. Boże zlituj się nade mną!
- Nic nie szkodzi, mamy mnóstwo czasu. Chcę, żebyś mi zaufała, otworzyła się przede mną. Za trzy miesiące będziemy małżeństwem. Ja tobie też chciałabym powiedzieć coś o sobie - westchnął i odciągnął moje dłonie od twarzy.
Spojrzałam na niego niepewnie. Cokolwiek by mi powiedział, wybaczyłabym mu wszystko, zupełnie wszystko. Nie było na świecie winy większej niż moja, ten człowiek na pewno nie zrobił nawet w połowie czegoś równie okrutnego. Boże, zlituj się nade mną!
- Pamiętasz, jak pracowałaś całe lato w stajni na południu, wtedy, gdy porzuciłaś studia?
Przytaknęłam. Jakże mogłabym nie pamiętać.
- Pisywałaś do mnie wtedy listy, ale rzadko kiedy na nie odpowiadałem, pamiętasz? Te, które do ciebie przyszły, nie były nawet napisane przeze mnie. Wyjechałem do Amsterdamu, by na czas wakacji zająć się czymś. Pojechałem tam z Jakobem, jego znajomy załatwił nam pracę w jednym z barów - tu zrobił przerwę i ciężko westchnął.
Och, tak bardzo było mi go żal. Wydawało mu się, że osądzę go brutalnie i zacznę nim gardzić. Nie wiedział, że najbardziej gardziłam sobą. Kochałam go tak bardzo, że żadne jego wyznanie nie mogło tego zmienić.
Szybko wstałam i usiadłam na podłodze przy jego kolanach, kładąc na nich głowę. Włożył palce w moje włosy i delikatnie się nimi bawił.
- To nie był zwykły bar, gdzie przychodzisz się napić po ciężkim dniu. Kobiety oferowały tam swoje usługi. Często były nieletnie. Z początku myślałem, że robią to z własnej woli. Ale któregoś wieczoru usłyszałem na zapleczu płacz jednej z młodszych dziewczyn. Mogła mieć z szesnaście lat. Uchyliłem drzwi i zobaczyłem jak jeden z mężczyzn ją gwałcił. Nie potrafiłem zareagować, tylko stałem jak posąg i patrzyłem.
Wypłata była wysoka, bardzo wysoka, a ja potrzebowałem pieniędzy jak nigdy wcześniej. Zamknąłem tamte drzwi i wróciłem za ladę, zupełnie to ignorując. Potem nie zobaczyłem tej dziewczyny już nigdy więcej. Większość z nich się zmieniała, tylko te starsze zostawały na długo.
W końcu nie wytrzymałem i zapytałem mojego szefa o te wszystkie młode dziewczyny. Był pijany i bardzo mnie polubił przez tych kilka miesięcy. Powiedział mi o tym, że handlują tam kobietami.
Tu znów urwał swoje opowiadanie i spojrzał na mnie wyczekująco. Podniosłam wzrok, a gdy nie zobaczył w nim nic złego, nic co by wskazywało na wstręt czy odrazę, powrócił spojrzeniem na swój talerz i mówił dalej.
- Przez trzy miesiące tuż obok mnie rozgrywał się koszmar tylu niewinnych dziewcząt, a ja biernie się temu wszystkiemu przyglądałem. Kiedyś nawet po pracy Jakob namówił mnie na, jak on to ujął, zabawienie się z jedną z nich. I zrobiliśmy to. Byłem co prawda pijany, ale na tyle świadomy, by wiedzieć co robię.
Spojrzał na mnie i podciągnął mnie w górę, bym wstała. Złapał mnie za dłonie, a na jego twarzy malowała się czysta rozpacz.
- Czy teraz mnie nienawidzisz, czy czujesz wstręt? Och, najukochańsza powiedz mi, czy gardzisz mną teraz?
- Nikim nie gardzę bardziej niż sobą, kochany. I wiem, że gdy opowiem ci swoją historię, ty również zaczniesz mną gardzić.
- Och nie! Z pewnością nigdy nie będę tobą gardził. Co może być obżydliwsze niż to, o czym ci właśnie powiedziałem? Co gorszego mogła zrobić tak czysta i cudowna osoba jak ty?
Moje serce zwijało się w agonii. Zrozumiałam jak bardzo prawda o mnie miała go uderzyć, zrujnować jego idealistyczne wyobrażenia o mnie. Jednak nie mogłam się już wycofać. Otworzyłam kolejne drzwi do tragedii.
- Więc posłuchaj...
Advertisement
- In Serial45 Chapters
This Strange New Life
Seems like I got a new chance. Better not fuck it up then, since I really want to see what it feels to have a family. Power is pretty lame alone. Best used to build things and protect people. Did a lot of building 'till now, lots of research stuff and all. Now, let's protect the people that I love and that loves me back. An enjoyable life with my loved ones. Whatever the cost. Mufufu~~ What can I do, my siblings are so cute~~ maybe I'll try having children at some point~? --- PLEASE READ THE DESCRIPTION ^p^ ---- This is an extremely slow reincarnation story, with heavy usage of dialogues and diminutive descriptions. Chapter are posted whenever I feel like it, because I won't burn myself down like I did before. Chapters will often be around 2k words. The first arc, Life in Valince, will be at least 50 chapters deep, and the main character won't get to her 1 year anniversary over the span of this arc. As I said, it's a slow, character interaction, dialogue-heavy story. Lots of feeling, slice-of-life etc, with some dramatic events that shape the rest of the story ^^ AND PLEASE, STOP PESTERING ME ABOUT JAPANESE. this story contain a very limited amount of japanese words, used in context for a reason and that are part of the mystery of the worldAnd the bad guys use german (not because nazi buit because german is badass)And there’s also french. Please be open-minded. I’m not a delusional weeb and this kind of thing, and it would be very appreciated if people could be more polite.If you don't like it, I don't force you to read it, but a lot of people seems to like this novel nonetheless, so maybe you should give it a shot. ---- Lux's here! Yeah I know I should work on ToL and ToF but I had another idea, then another one. So here it is. Story talk about a war vet that reincarnate and can finally know what it is to have a family. I like engineering, creating things and all, so I'll try putting production scene in this. Like all my stories, it's about love, be it with family, friends or lovers. I like my coffee with so much love sugar that half the planet would get diabetes. You're warned. Also, the MC is quite OP, but I keep a progression curb and she still has things to learn, which she will eagerly do. After all, curiosity is one of her main drives, with a thirst for love and utter hate of loss, be it losing a battle or losing someone she loves. Ha, nearly forgot. CONTENT WARNINGS AREN'T FOR SHOW. Sex, of course. I'll try to explore sexuality as a male, a female, and some other PoV that can't be categorised like that, not exactly. Also, beware the yuri/yaoi. I don't limit myself to straight couples. Gore. A lot. Blood everywhere, guts spilling and all. I don't do censure. The Mc cut a wolf in half? you get the details of what is inside it. Traumatising content. I dunno. No NTR, no heartbreaking drama. However, some of you may dislike the way I handle bodies and flesh. Got some feedback about body horror on my previous works, but everyone as a different border separating transhumanism and body horror. Mine is pretty high. How high? Go read The Other Labyrthin to have an example. To put it in simple term, I've no problem at all to describe alien bodies, change in human bodies, interactions between differents strange species etc. Expect a lot of tentacle, bio-incubator, spawning pool à la zerg. Profanity. Well, I think you fucking got it in the very first sentence of this synopsis, ain't right? ---- THIS IS A WIP (work in progress)! Earlier chapters may get retconned or completely changed, structure of the story isn't set in stone, all the usual stuff. ANY HELP IS WELCOMED. Want to throw me your idea? Shoot! Spotted an error in the text? Comment! Seen a plothole bigger than the impact zone of a nuke? I'll gladly hear you out and try to fix the problem (somehow ;-;) --- Cover: John Martin - The Plains of Heaven (c. 1851) ---- Official Editor: TheZouave (starting from ch25 onward) ---- List of thanks: Necrotyr (English) Asviloka (English) Damokles (Review) David Talon (Review) JHA (English) Helbom (English) Slee202 (Common Coherence) NEEDS_MORE_DAKA (First First) Srayan (English) Koooomakimi (Dialogue Flow) Emagstar (English) Apocryphal (Review) ToasterForker (Review) Ellen Taylor (Review) Zak (English) PrimalShadow (English) Elliot Flanders (HUGE THANKS for the re-write of the poem "Tale of Ashen Night" Go check their work, it's good ^^) Lance Wheeler (Huge thanks for the English edit on each chapter ^^) (If you think you should be here because you helped me, feel free to ask, pointing the reason, like the comment you gave that could have helped me ^^)
8 198 - In Serial44 Chapters
The Realm Beneath: A Dungeon Story
This is the story of a dungeon, not a reincarnated soul or a human trapped in a soul gem, but a dungeon. Born as a dungeon, it lives as a dungeon, and kills like a dungeon. Guided only by its experiences, vague ideas and knowledge from somewhere else and the mysterious system that greets it upon awakening it strives to build and live and learn. Immerse yourself in the tale as you read about the dungeon and the adventurers that challenge its depths, puzzles, traps and creatures. Read about the realm beneath as a world comes to life within a mountain in the centre of the land. Forests, swamps, deserts, tundra and more can all be found in the cavernous chambers that blossom with life. Author's note. There is an overarching plot that is more than just the dungeon getting bigger. I will be uploading at least one chapter a week until furthur updates on my schedule get posted and hopefully more once I finish off the other book i'm working on. You can expect me to try and craft unique challenges and floors, stuff you most likely haven't seen before in dungeon books whilst still having a hopefully decent plot. I can't promise much about it but I will certainly read all the comments, respond where appropriate and take on board suggestions. I promise to keep you updated and not drop away without saying anything. I would consider this to be part of the writers pledge but if circumstances force my hand I may have to drop it. (no plans) A Note on tags: Profanity: Not excessive but where i find appropriate. Gore: Well that depends how well I do my job doesn't it. If I can paint a vivid picture that has the potential to be gory, then my writing may be to an acceptable quality. Traumatising content: Again, this depends on my skill as a writer, I guess I hope you find it traumatising - no that’s not right. Well you know what I mean anyway. Hopefully I can paint a vivid picture in your mind that makes the book all the more special.
8 197 - In Serial41 Chapters
Supreme Battle Mage
In the era where strong reigns, a kid named Elius who wants to be an adventurer is about to gain a pure energy other than mana.That might make him physically strong, but it also bring so many questions with it. Like, what is on the other side of the huge ocean that splits the world into two, is there something related with this energy? Who are these people that can't use mana but can use this pure energy? And what are they trying to achieve by hunting mages?This is a story of a battle junkie, who is on the path to become a supreme battle mage.
8 125 - In Serial62 Chapters
Tenshot
Scamming an old friend at a game of cards? Robbing travelers? Committing... Well... Genocide? Perfectly reasonable means to become the greatest bounty hunter alive! Though, once Tenner broke out of his neighborhood - a prison isolated from the rest of the world - things didn't all go according to plan. He didn't expect that the world was a wasteland. He didn't expect creatures, hungry for juicy human flesh, to live in that wasteland. He certainly wasn't ready for Realms, massive sphere cities run by mysterious Workers, and their mad priests. On top of all that, the ghosts of his past wouldn't let go of him... This was going to be one hell of a journey. Updated twice a week Volume 1 is finished. Volume 2 is running. [participant in the Royal Road Writathon challenge]
8 219 - In Serial18 Chapters
Ten Tailed: A Unique Creature
In a seemingly desolate forest far off to one of the corners of the world, void of human lives exists the forest of intelligent monsters and aborations which are believed by the majority of humans to be evil and plot the demise of humanity, while others believe all they are good for are materials and pets.But among these monsters a unique monster is born into the lifestyle of 'survival of the fittest' and will turn both human and monster territory to fear his mischievous plots and soul shattering power as he grows.
8 226 - In Serial5 Chapters
Justin Bieber - Baby Love Story
8 93

