《Sto ukrytych pragnień》5
Advertisement
- Peter, już jestem - powiedziałam, wchodząc do domu. Położyłam klucze na szafce i zdjęłam płaszcz.
- Cieszę się, kochanie - odkrzyknął mi z kuchni, gdzie coś smażył.
Poszłam do niego i usiadłam na blacie. Na patelni podskawikały placki z pieczarek i kurczaka. Danie na szybko, wymyślone przez Peter'a na studiach, gdy nie miał na nic innego czasu. Lubiłam je od zawsze.
- Gdzie byłaś ? - zapytał z uśmiechem, oblizując łyżkę.
- Moly zaprosiła mnie na drinka, wypiłam tylko jedną whisky z lodem.
- Dobrze się bawiłaś? - podszedł do mnie i objął w pasie. Skinęłam głową i posłałam mu ciepły uśmiech.
- To się cieszę - pocałował mnie szybko - idź myć ręce, zaraz jemy.
Wrócił do patelni a ja poszłam do łazienki. Zrobiłam siusiu, zmieniłam po całym dniu wkładkę, umyłam ręce i przeczesałam włosy szczotką, bo całe były skołtunione.
Zjedliśmy, oglądając wiadomości w telewizji, mało mówiliśmy, ale Peter raz po raz patrzył na mnie i uśmiechał się, nie wiedziałam, o co mu chodziło. Po kolacji pozmywałam i wróciłam na kanapę do niego. Przytulił mnie i tak przesiedzieliśmy kolejne pół godziny.
- Chcę się dziś z tobą kochać - szepnął mi do ucha, przejeżdżając dłonią wzdłuż środka moich ud aż do końca, gdzie zacisnął palce. Pocałował mnie w szyję. Potem włożył dłoń pod moją bluzkę i zaczął głaskać po lewej piersi.
Mimo to, nie czułam wielkiego podniecenia, ale chciałam się z nim kochać jak nigdy przedtem. Było to bardzo dziwne uczucie. Pragnęłam go w tamtej chwili jak nigdy wcześniej, jednocześnie nie czując cielesnego pożądania.
Ale pozwoliłam mu tamtej nocy na wszystko, rozebrał mnie na kanapie, zaczęliśmy się kochać przy ścianie w przedpokoju w drodze do sypialni. A potem w łóżku, długo i namiętnie, powoli i z czułością. Siedziałam zupełnie w niego wtulona, gdy on delikatnie poruszał się we mnie. I było mi dobrze, gdy głaskał mnie po plecach. Czułam się bezpieczna i uspokojona. Ciepło jego ciała działało jak balsam na moje nerwy.
Po wszystkim zasnęłam w jego ramionach, wdychając jego zapach, mieszankę wody kolońskiej i żelu pod prysznic. Tamtej nocy byłam inna, melancholia otaczała mnie zewsząd, pragnęłam jego bliskości i czułości. Leżałam, rozkoszując się jego dotykiem, tak jakby była to ostatnia rzecz w moim życiu, jakby jutro miało nie nastąpić, jakbym miała już nigdy nie zobaczyć wschodu słońca, a jedynie zniknąć w ciemności. Chciałam, żeby Peter mnie uratował.
I faktycznie zrobił to tamtej nocy.
Przynajmniej na jakiś czas.
***
Weszliśmy do mieszkania. Daniel zamknął drzwi z impetem, przekręcając trzy zamki jeden po drugim. Energicznie zdjął skórzaną kurtkę, rzucając ją na komodę za mną i poszedł do kuchni. A ja wciąż stałam w miejscu jak posąg. Wcale się nie opanował, był zły jak nigdy przedtem. Naprawdę go zawiodłam. I zaczynałam się bać. Potrafił zadawać ból.
- Nie stój tak, idź do pokoju, rozbierz się i czekaj tam na mnie. Może sobie przemyślisz kilka istotnych rzeczy - wziął łyk wody, wciąż mnie obserwując.
Zrobiłam kilka kroków w jego stronę. Teraz widziałam go całego. Patrzył na mnie, zaciskając szczękę. Jego palce tak mocno naciskały na szklankę, jakby ta zaraz miała pęknąć.
- Daniel, ja... - zaczęłam cicho, jednak natychmiast mi przerwał.
- Nie zapominaj się. I nie tłumacz. Po prostu rób, co mówię - nie patrzył już na mnie, a palce jego prawej dłoni zaczęły uderzać kolejno o blat ze zniecierpliwieniem.
Advertisement
- Tak, panie - wydusiłam. Zdjęłam buty, płaszcz odwiesiłam na wieszak. Przez chwilę spojrzałam na niego z zawahaniem, po czym ruszyłam korytarzem prosto przed siebie.
W gabinecie rozebrałam się, składając ubrania starannie w kostkę i układając je równo na jednym z foteli. Daniel miał obsesję na punkcie ładu i porządku. Wszystko miało swoje miejsce i musiało funkcjonować według ściśle określonych zasad. Inaczej pojawiał się chaos, którego nienawidził, który zaburzał jego normalne funkcjonowanie. Dlatego takie występki z mojej strony przyprawiały go o obłęd. Nie działałam prawidłowo.
Z trzeciej szuflady, przeznaczonej dla mnie, wyjęłam obrożę. Obracałam ją chwilę w dłoniach. Przez ten krótki czas myślałam nad tym, co się ze mną stało. Kim wtedy byłam, tak zupełnie podporządkowana mężczyźnie, który nawet mnie nie kochał. Gdzie się podziały moje marzenia o pięknej, czystej i szczerej miłości, aż do grobowej deski. Co robiłam w tamtym pokoju, naga, uległa.
Cóż, pragnęłam tego mężczyzny jak żadnego przedtem. I czułam się spełniona, gdy osuwałam przed nim na kolana i robiłam, co kazał. Dlatego właśnie założyłam obrożę na szyję i uklęknęłam przed biurkiem ze spuszczoną głową.
Czekałam. Zegar nerwowo odmierzał kolejne sekundy, a on wciąż nie przychodził. Nawet nie słyszałam żadnych dźwięków za drzwiami, żadnych jego kroków. Zaczęłam myśleć, że już nie przyjdzie, że to właśnie będzie moja kara - czekanie.
Wszedł do środka, gwałtownie szarpiąc za klamkę. Drzwi uderzyły o ścianę głośno, aż podskoczyłam. Minął mnie, otworzył szafę, wyjął coś, rzucił na biurko, metal zabrzęczał. Kajdanki, pomyślałam.
Wyciągał kolejne rzeczy, ale nie odważyłam się podnieść wzroku. Stanął przede mną, obserwowałam jego stopy, był boso. Przełknął głośno ślinę i westchnął przeciągle, jakby było mu ciężko podjąć decyzję.
- Ręce - powiedział w końcu. Więc wyciągnęłam je przed siebie. Zapiął na nich kajdanki, bardzo ciasno, jednak nie protestowałam.
- Wstań.
Wstałam i teraz obserwowałam go kątem oka. Znów podszedł do szafy, spojrzałam na niego, gdy odwrócił się w moją stronę. W dłoni trzymał trzcinkę.
- Nie...- jęknęłam cichutko pod nosem, mając nadzieję, że nie usłyszy tego.
Trzcinka była czymś czego nie znosiłam, czego wręcz bałam się niemalże jak igieł. Daniel wiedział o tym doskonale. Jak o wszystkim. Trzcinka miała całkiem spory zasięg, zadawała ból, który nie był przyjemny w żadnym wymiarze i zostawiała ślady na co najmniej dwa dni. Przynajmniej na moich pośladkach.
Spojrzałam na nią ze strachem.
- Coś ci się nie podoba? - spytał, podchodząc do mnie i uderzając jednym jej końcem o swoją prawą dłoń.
- Daniel, proszę...- posłałam mu błagalne spojrzenie. Zaczynała pojawiać się panika.
- Pilnuj się.
- Przepraszam, panie.
- Odwróć się.
Położyłam się na blacie biurka, poczułam, że drżę. Naprawdę się bałam. Ale ufałam mu, wiedziałam, że nie zrobiłby niczego, co przekraczałoby moje możliwości.
- Licz.
Dlaczego się na to zgodziłam? To trudne do zrozumienia, jeśli samemu nie czuje się czegoś podobnego. Po prostu nie mogłam mu odmówić, chciałam, żeby mnie ukarał, bo czułam się paskudnie. A ból pomagał pozbyć się tych myśli.
- Jeden - pisknęłam i zacisnęłam dłonie na blacie. Nie zaczął delikatnie jak zazwyczaj. Trzcinka ze świstem przecięła powietrze i uderzyła w mój lewy pośladek.
Przy piątym uderzeniu do oczu napłynęły mi łzy, skóra mnie piekła, ból rozchodził się po całym ciele, a Daniel wciąż nie przestawał. Gdy przy dziesięciu wciąż kazał mi liczyć dalej, zaczynałam rozważać użycie hasła bezpieczeństwa.
Przy piętnastu rzucił trzcinkę na podłogę, a ja już płakałam. Zlekceważył to. Usłyszałam jak odpiął sprzączkę od paska. Jednym ruchem rozchylił moje nogi, dłonie zacisnął mocno na moich biodrach, po czym wszedł we mnie gwałtownie. Zaskomlałam, podrywając się w górę, jednak Daniel natychmiast przygwoździł mnie z powrotem do blatu.
Advertisement
Za każdym razem wchodził we mnie mocniej i głębiej. Nie było w tym nic przyjemnego. Gdy zaczęłam jęczeć, zatkał mi usta dłonią i wymierzył kilka mocnych klapsów. Zacisnęłam powieki, by wytrzymać. Ślady po trzcince w połączeniu z klapsami, były nie do wytrzymania.
Wyszedł ze mnie, nie dochodzą. Szybko zapiął spodnie i opuścił pomieszczenie, trzaskając drzwiami.
Rozpłakałam się, nie mogłam już tego powstrzymać. Położyłam się na podłodze i starałam się uspokoić.
Daniel stłukł coś w kuchni i głośno zaklął pod nosem, uderzając pięścią o blat.
***
- Dzień dobry, śpiąca królewno, budzimy się! - Peter cmoknął mnie w czoło, postawił tacę ze śniadaniem na etażerce i wskoczył na łóżko obok mnie.
Przekręciłam się na lewy bok, by móc na niego spojrzeć i przetarłam oczy dłonią.
- Dzień dobry - ziewnęłam i uśmiechnęłam się do niego. Był już ubrany, ogolony i uczesany. Spojrzałam na zegar. Za niedługo miał wychodzić do pracy. Ja zaczynałam dopiero o dwunastej.
- Wyspałaś się? - wziął kosmyk moich włosów w palce i zaczął się nim bawić z uśmiechem na twarzy.
Skinęłam głową i pogłaskałam go po policzku. Skórę miał ciepłą i miękką.
- O której dziś kończysz? - zapytałam, siadając i wzięłam tacę na kolana.
- O osiemnastej. Zrobię kolację, nie martw się - zaśmiał się i wziął jeden z rogalików.
- Odbierzesz mnie z pracy?
- Jasne. O dwudziestej?
- O dwudziestej drugiej. Wieczorem jest spotkanie szefostwa, muszę pomóc Moly - powiedziałam, wpychając do ust kolejny kawałek rogalika i zapijając go kawą.
- Będą nowe osoby?
- Nowy kierownik jednego z działów, z tego co słyszałam, ale to mało istotne jeśli chodzi o moją posadę - westchnęłam. Wciąż nie potrafiłam znieść tego, że mnie wyrzucili. Jako asystentka prezesa miałam szansę na karierę. A jako roznosicielka kawy co najwyżej mogłam zapamiętać, który z szefów ile słodzi. To było takie frustrujące.
- Będzie dobrze, masz niemalże skończone studia, potem znajdziesz dobrą pracę. Mówię ci, największe firmy będą się zabijać o takiego logistyka - uśmiechnął się i zabrał mi z ręki resztę rogalika.
Zaśmiałam się głośno i przytuliłam go mocno, prawie wywracając tacę na pościel.
- Kocham Cię - powiedział, całując mnie z szerokim uśmiechem w obojczyk.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam szczerze - ja ciebie też.
***
Przysnęłam na kanapie w gabinecie. Uspokoiłam się już, wyciszyłam. Przez chwilę nawet uwolniłam się od wszystkich dręczących mnie myśli. Ten spokój, jaki pojawiał się po wcześniejszych zdarzeniach, był kojący.
W końcu Daniel wrócił. Był już opanowany. Wszedł do środka, zupełnie mnie ignorując. Schował trzcinkę do szafy, zamknął ją a kluczyk wrzucił do pierwszej szuflady. Poukładał rzeczy na biurku, potem szukał czegoś w szafce. Przeglądał jakieś papiery.
Na końcu podszedł do mnie. Ruchem ręki kazał mi wstać. Odpiął kajdanki.
- Odwróć się.
Z początku pomyślałam, że chciał zobaczyć ślady, jakie na mnie pozostawił. Jednak odpiął moją obrożę i wraz z kajdankami schował ją do trzeciej szuflady.
- Idź się wykąpać, a potem przyjdź do sypialni - powiedział i wyszedł z gabinetu, znikając za progiem. Zamknął drzwi.
Weszłam pod prysznic i puściłam wodę. Gdy dotarła do moich pośladków, zapiekło mnie i już wiedziałam, że przez kolejnych kilka dni siedzenie nie będzie komfortowe.
Potem rozczesałam włosy i umyłam zęby dwa razy. Chciałam przedłużyć swój pobyt w łazience, bałam się kolejnej konfrontacji z Danielem.
W końcu wyszłam i na drżących nogach przeszłam pod drzwi sypialni. Zapukałam dwa razy, odpowiedział mi, więc weszłam do środka. Układał coś w komodzie.
- Połóż się na łóżku na brzuchu - powiedział, nie patrząc na mnie, jednak w jego głosie nie było już złości. Był spokojny i jakby smutny, a przynajmniej zmartwiony. Pomyślałam, czy to wszystko było z mojego powodu.
Zrobiłam, co kazał. Po kilku minutach zasunął szufladę i wyszedł, nie zamykając drzwi. Po chwili usłyszałam jak puszcza wodę. Wziął prysznic, potem przez jakiś czas krzątał się po łazience i wrócił do sypialni. Kątem oka dostrzegłam, że był w samych bokserkach. Czekałam, nie ruszając się.
Materac po obu stronach moich nóg ugiął się. Odkręcił coś, po zapachu rozpoznałam olejek migdałowy. Roztarł go w dłoniach i zaczął wcierać w moje obolałe pośladki. Jęknęłam kilka razy w najgorszych momentach, mimo że Daniel był bardzo delikatny.
- Wiesz, za co dostałaś? - zapytał w końcu. Nienawidziłam o tym rozmawiać. Starał się to we mnie przełamać, często chciał, żebym mówiła o tym, co chciałam, żeby ze mną robił. Ale nie znosiłam tego, odczuwałam wtedy wstyd. Nie lubiłam także, gdy celowo mnie podniecał, a potem kazał samej się zaspokajać na jego oczach. Chciał, żebym przestała się wstydzić samej siebie, tego, czego pragnęłam. I choć popierałam ten rodzaj szkolenia, szczerze go nie znosiłam.
Westchnęłam ciężko zanim cokolwiek z siebie wydusiłam i zamknęłam oczy.
- Dostałam za to, że się upiłam i zadzwoniłam do ciebie w nocy, panie - odpowiedziałam cicho.
- Nie - warknął, czym zupełnie zbił mnie z tropu. - Nie wpadłbym w furię, gdybyś tylko się upiła. Nie pochwalił bym tego, ale nie użyłbym trzcinki. Dostałaś za to, że mnie okłamałaś - powiedział i zaczął wcierać olejek mocniej aż w końcu wzdrygnęłam się i syknęłam, a wtedy z powrotem opanował się i zaczął robić to delikatnie.
- Przepraszam, panie - odpowiedziałam cicho i położyłam się na lewym policzku, by widzieć go choć kątem oka. Zaczął masować moją pupę opuszkami palców. Było mi bardzo dobrze. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się jego dotykiem.
Gdy skończył, wtarł resztę olejku, która została mu na dłoniach, w moje plecy i uda. Potem zaczął całować mnie po łopatkach i szyi, a ja robiłam się szybko mokra. To były wrażliwe miejsca na moim ciele.
Podparłam się na łokciach i obruciłam tak, by móc go pocałować. Pozwolił mi na to, odwzajemnił mój pocałunek, rozchylając moje pośladki. Wszedł we mnie powoli. Jęknęłam mu w usta. Oderwał się ode mnie i przyparł swoim ciężarem do materacu. Wchodził we mnie delikatnie, nie gwałtownie, cały czas całując moje plecy.
Potem położył mnie na plecach i podciągnął moje nogi w górę tak, by pośladki nie były boleśnie dociskane do kołdry. Znów wszedł we mnie, wpijając się w moje usta. Wplotłam palce w jego ciemne włosy.
Tamtego dnia kochałam się z Danielem długo. Pozwalał mi na rzeczy, których zwykle nie akceptował. Wieczorem zasnął z głową na mojej piersi, gdy głaskałam go po głowie. Długo nie spałam. Podziwiałam go i cieszyłam się ciepłem jego ciała. Nie chciałam, by umknęło mi coś tak wspaniałego podczas snu.
Advertisement
- In Serial100 Chapters
Dreams or Another World - Not a Zero (Update 09/19/21)
(Updated 09/19/21) Hello and welcome. If you made it this far and the book title sounds interesting, I'm hoping you'll read a few chapters. Here's a sample from chapter 1 of "Dreams or Another World - Not a Zero."Slowly starting to wake up, I become aware. It's like coming out of a fog.Head hurts.Body hurts.There's a conversation in the room. This isn't my bed. Someone is touching my arm. I crack my eyes to look. She doesn't notice. Is she praying for me? Her hands do feel good…do feel... Slipping back unconscious, my eyes slowly close. I didn't notice the soft green glow under Jenn’s hands.*******************"It does look like he saved them or at least stalled them long enough for us to get there." says the man dressed more like a park ranger than an officer of the law. "I did think he was part of it at first" he continues "but the evidence shows he wasn't there and they were certainly fighting on that back road where we found them""I don't care who he is." says a woman as she enters the room. "He saved and protected my Jenn. I will make sure there's not a mark or a scar on him before he leaves". As she continues the few steps over to the men speaking, even though dressed simply in common clothes, there is no doubt the race of elves is in her heritage. The grace and lines of her form. The elegance and lightness of her step. She glances at her daughter, still watching over the young man in the bed. "Do we know who he is yet?" she asks no one in particular."Not yet dear" a man in a white coat responds. A handsome middle-aged man. Fit, but not that of a fighter or ranger. "I asked Talon to bring another identification stone with him. I was hoping ours was just broke, but it's reading the same.""What do you think is wrong?" Talon asks."I'm thinking we just have to wait until he recovers. I have heard of cases where the stone didn't work. Powerful spells can hide or wipe a person clean. I doubt he's a spy or a criminal. Spells like that are just too high level if, they're used at all. My best guess is, there is just some disconnect with him being unconscious. When he wakes, we can ask him or use the stone again then."I find myself waking up in a hospital bed. The attending Doctor finds it odd that he cannot identify my class. An Officer says I’m a Hero for saving a girl from being kidnapped, but he’s asking too many questions for my liking. I know an accusing tone when I hear it. I don’t remember any of it and I need to find my way home.Author’s notes. Original work. First draft and update of chapters 1-16. Inspired by various fantasy games and books. Written with a focus on character development and interaction. Combat, progression, leveling, classes, but no numbers or stats. I’ll try to keep the language clean, PG-13, no smut. I’m in the US, writing in English. Almost fifty chapters are completed as I pen this introduction. I intend to complete this story or at least bring it to a proper ending. I have a destination in mind. I find as I write, doors and ideas open, while others close and are discarded. The tentative release schedule will be once a week. I'm new to creating. My apologies now while I learn. I have not settled on a book cover or artwork, still looking for something that fits. Registered & Protected #20VjeKDv2U6nynW6
8 520 - In Serial7 Chapters
Statless
Summary Alexander Weiss, an intelligent and slightly unusual man, always dreamt of becoming a mage. Sadly, reality is harsh and even his best efforts never allowed him to achieve his goal during his lifetime... or did they? One has to be careful what they wish for, lest they might live to see it fulfilled. Description Follow Alex, a man whose pursuit of magic could not even be stopped by his non-magical reality, going as far as to create it himself, only to encounter an unsurmountable obstacle shortly before achieving his lifes goal, denying him all access to these powers. His journey will take him through a miraculous world, full of wonders, magic and manic beasts trying to devour him! He will learn much about this world during his adventures, exploring individual aspects of the System and the various monsters that came from it... or did they? Strong points What you'll get from this novel is the following (read with overly enthusiastic salesman-voice) : • An ending! I'll complete it, no matter what. Well, not "no matter what", but as long as I don't unexpectedly end, this novel won't either! • Good grammar! Might not be perfect, but it's definitely good enough to not detract from the story in the slightest. I'll also fix any reported mistakes as soon as possible, be they grammatical, syntactical or just inconsistencies. • No plot-armor! Or plot-weapons! Or plot-... potions? And no plot-holes! If you see some, it's most likely information that is being witheld for future revelations! But in the (hopefully) very unlikely case of such a vile beast being encountered, please inform me immediately and I'll see to slaying it without grace! (Translation: If you see plot-holes, tell me and I'll fix them) • Logic! [Hidden : Spoilers][Hidden : More Spoilers] [Moved to Chapter [Hidden Spoiler]'s Author's Note] Marvelous, I know! • Blue Boxes! And maybe something more! • Sensible retroactive edits! Not to be confused with radioactive edits! You'll not have to re-read previous chapters, even if they get some major edits. If they were to receive new information, I'll add that very information to the newly released chapters too, in a reasonable way. • Realism! Shocking, I know! Especially considering the tag related to that and the point about "Logic!". This also means that the story will be... well, realistically depicting a pretty messed up world. Don't expect bunnies... at least not cute ones. • Relatively faster paced! No long and boring descriptions of irrelevant stuff. There will be some longer descriptions about important things, but that's gonna be necessary world- and/or character-building! • Short action! Might not be a plus for some, but you won't have to look at a whole (or, god forbit, multiple) chapter describing a fight against the same enemy... • Strategy and hard progression! It's a dog-eat-dog world! No grinding/power-creep! If you're up against three enemies of your level at once, you've already lost! • Understanding! It will be mostly about discovering the wonders of this new world and how it became like that, all while trying to survive. So there will be enough action nonetheless! • Humor! Sometimes dark, sometimes light, always at the worst moment! • Constructive critics, welcome! Destructive critics, nope... I can handle criticism though, so don't go easy on me! Just make sure it's really a mistake when complaining about something. • Will add more in the future! If I can think of more stuff...
8 169 - In Serial117 Chapters
Serpent's Kiss
Duty to the clan is the first lesson every Serpent child learns. Yeijiro, born with no gifts and lacking the skills most valued by the Serpent, has turned his back on that duty, joining the Imperial Marshals to offer direct service to the Emperor herself. As daughter of the Prime Minister of the Dragon clan, Corinne knows her duty as well, but when a fight with a demon puts Corinne on leave from her beloved Phoenix Guard, her mother takes that opportunity to drag Corinne into the political landscape Corinne has worked all her life to avoid. A conspiracy against the life of the Emperor sees Corinne and Yeijiro working together, both thrown into the deep end of the Imperial Court, a world of intrigue and sex where all five clans vie for power. Yeijiro’s loyalties are put into question as he must now prove himself to both the Lord Marshal and to Miyōshi Tōru, lord of the clan Yeijiro renounced. While Corinne is drawn into a world of desire and decadence by a mysterious patron who is quite certainly more dangerous than she appears. Yeijiro and Corinne must find a way to balance the duty they owe their clans against the growing desires of their hearts, or risk not only their own lives, but the life of the Emperor herself. READ THIS BOOK IF YOU WANT: BL; yuri; lots of hot, steamy sex embedded in an exciting space opera story; epic stories with many points of view; romances that play out over years, with all the ups and downs you'd expect; a rich, complex fantasy world of intrigue and adventure; fancy clothes; swordfights; demons; sex parties Updates every Monday and Thursday.
8 142 - In Serial25 Chapters
The Price of Power
Payten is an outcast, harassed and bullied at every turn. However, everything changes when a powerful necromancer offers him the chance to escape his miserable life. But is he willing to pay the price for power? *On hiatus*
8 108 - In Serial11 Chapters
Infinite energy in the distortion world
Let me ask you What would you do if you encounter a supernatural event that may shake your peaceful and dull life? Would you delve upon it? or would you rather forget about all of it as if it never happened at all? Well as for me, I can only say that I don' t have much of a choice but to go on So will you go with me? Go with me as I unveiled the secrets of this mystery?
8 148 - In Serial17 Chapters
Perpetuo Servaturum
Это мир, в котором каждому человеку суждено быть со своим "истинным". Неважно, сколько лет пройдет, они все равно будут вместе. Если до совершеннолетия "истинные" не наши друг друга, они перестают стареть, так как старость они должны встретить вместе. История об учителе, который сотню лет ждал, как оказалось, своего ученика.
8 167

